Tajemnicze święto

Sty 6, 2018 | Czując Pismo nosem | 0 komentarzy

Istnieją takie święta, których powagę rozumiemy, znamy, czujemy przez skórę. Są to oczywiście Wielkanoc, Boże Narodzenie i jeszcze kilka innych. Szykujemy się na nie przy pomocy specjalnych okresów poprzedzających, postanawiamy klasycznie nie jeść słodyczy albo nieco bardziej dajemy się ponieść postnej kreatywności, prawa strona Internetu kipi od nadmiaru rekolekcji mniej lub bardziej last minut, a jeśli ktoś niefortunnie polubił na facebooku o kilka pobożnych profili za dużo, jego tzw. wall pokrywa się szczelnie tematycznymi obrazkami. Rozumiemy znaczenie tych świąt. Oto przykład: Pan Jezus zmartwychwstał. I choć prawdopodobnie zdajemy sobie sprawę, że jedynie muskamy świadomością cały przestwór tego wydarzenia, rozumiemy i przeżywamy jak tylko się da.

Ale są też święta, co do których mamy poważne zastrzeżenia, a klasycznym przykładem ofiary naszej ignorancji jest oczywiście Pięćdziesiątnica, która co roku zaskakuje nas zamkniętymi wrotami Tesco i Bi1 na Witosa. („Co to w ogóle są te Zielone Świątki?!”). Dziś jednak o innym święcie nakazanym, wolnym od pracy i bardzo tajemniczym, czyli o Epifanii zwanej świętem Trzech Króli.

Paszport z Izraela

Dawno, dawno temu na całym świecie mieszkali poganie, a istniał tylko jeden wolny od nich punkt na mapie i był to oczywiście wschodni brzeg Morza Śródziemnego. Izrael na tych hektarach pogaństwa wyglądał jak Reduta Ordona na tle falujących, czarnych mas moskali. Był to ten, który czcił prawdziwego, jedynego Boga. Reszta świata padała na twarz przed Lelem, Polelem, Mazu, Wisznu, Ozyrysem, Mardukiem i innymi bożkami, barwnymi wytworami nieskończonej ludzkiej wyobraźni. I od Izraela właśnie wzięło początek zbawienie. Ale na nim nie mogło się zatrzymać. Judaizm to religia zarezerwowana dla członków pewnej nacji, zaś dopiero obiecany jej Mesjasz miał rozciągnąć poznanie Boga na cały świat: To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi. Warto więc zacząć od tego, że nie jesteśmy Żydami. Prawdopodobnie gdybym dokonała teraz wnikliwego przeglądu gałęzi mego genealogicznego drzewa, niewiele znalazłabym tam śladów po członkach Narodu Wybranego. Gdyby więc zbawienie zarezerwowane było tylko dla Żydów, nie miałabym na nie szans. Mało kto by miał.

Czekać jak na zbawienie

Trzej Królowie, Magowie czy Mędrcy także nie byli Żydami. Więcej! Istnieją nawet teorie, brzmiące nieco jak opowieści z mchu i paproci, wg których byli oni wyznawcami tzw. Zaratusztrianizmu, czyli pradawnej religii dzisiejszego Iranu (uczniem jej był np. Freddie Mercury), która jakkolwiek różna od judaizmu i chrześcijaństwa, oczekiwała nadejścia mesjasza. I prawdopodobnie oczekuje nadal. Nie ona jedna. Widać przysłowie czekać jak na zbawienie powinno zmienić znaczenie i być synonimem oczekiwania tak intensywnego, że prowadzące do przegapienia. Akurat Królowie nie przegapili. Szukanie Boga prawdziwego, Jedynego i Żyjącego, Boga dotykającego serca, pośród gąszczu bożków drewnianych, glinianych i człekokształtnych jest chyba potrzebą człowieka, jego pragnieniem. Jest koniecznością: o Tobie mówi moje serce: szukaj Jego oblicza. I jeszcze raz Pismo: Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go dopóki jest blisko. Królowie szukali i Król dał się odszukać. Pozwolił, przemówił do nich językiem dla nich zrozumiałym czyli gwiazdą, bo każdy szanujący się mag bada niebo.

Kiedyś Cię znajdę!

W Pieśni nad pieśniami Oblubienica szuka Oblubieńca,  gdy Go wreszcie znajduje, nie chce wypuścić. I to jest ta sama scena, co ta ze stajenki! Być może postawienie Melchiora czy Baltazara w roli Oblubienicy powoduje jakiś dysonans estetyczno-moralny, ale warto wiedzieć, że Ukochaną Chrystusa jest Kościół – Ecclesia, a przy tym każda ludzka dusza. Ułatwienie stanowi tu fakt, że dusza w języku polskim posiada rodzaj żeński. W chwili, gdy królowie po tylu trudach docierają do żłóbka, dokonuje się spotkanie miłości Boga i człowieka. Walentynki to przy tym nic! Trzech Króli to święto dwóch pragnień. Pragnienia człowieka, który nie może zadowolić się imitacją czy substytutem Stwórcy, więc ze wszystkich sił szuka Prawdy. I pragnienia samego Boga, Jezusa Chrystusa, który poszukuje swoich dzieci i staje się Emmanuelem, aby dokonać zbawienia i wszystkich przyciągnąć do siebie.

I dlatego mamy dzień wolny. Aby świętować to, że Jezus, Bóg – Człowiek objawił się całej ziemi w osobie Trzech Króli; że Jego zbawienie będzie się teraz rozciągać na cały świat bez względu na więzy krwi czy narodowość. I rozciąga się. Ale nie ma to nic wspólnego z masowością, bo zawsze jest bardzo osobistym spotkaniem, znalezieniem się dwóch miłujących się nawzajem osób: Oblubieńca i Oblubienicy. Boga i człowieka.

 

Giov

Giovanna Jakimowicz

Giovanna Jakimowicz

Autor

LEDNICA – wyjazd młodzieży z diecezji rzeszowskiej

LSO - KSM - OAZA - RAM czyli Duszpasterstwo Młodzieży Diecezji Rzeszowskiej...
Więcej...

Europejskie spotkanie młodych TAIZE

Duszpasterstwo młodzieży organizuje wyjazd do Turynu na Europejskie spotkanie...
Więcej...

XXXVI Światowy Dzień Młodzieży

Duszpasterstwo Młodzieży zaprasza do udziału i zaproszenia młodzieży z parafii...
Więcej...

XXIV Pielgrzymka maturzystów na Jasną Górę

„Mamo! Stajemy przed Tobą i prosimy o autentyczność życia, radość i mądrość....
Więcej...

Godzina dla Jezusa

"Godzina dla Jezusa" - ogólnodiecezjalna Adoracja dla młodzieży w dniu...
Więcej...

Franciszek radzi:

Módlmy się za wszystkie ofiary ludobójstwa i dołóżmy starań, aby tej zbrodni nigdy już na świecie nie popełniano.

Franciszek radzi:

Uczmy się od Najświętszej Maryi Panny mieć serce pokorne i zdolne przyjąć dary Boże.

Franciszek radzi:

Kościół nie wzrasta przez prozelityzm, ale przez przyciąganie.
Prozelityzm?

Franciszek radzi:

Jezus nadał sens mojemu pobytowi tu na ziemi i daje mi nadzieję na życie przyszłe.

Franciszek radzi:

Jezus uczy skupiać się zawsze na tym, co istotne, i przyjmować odpowiedzialnie otrzymaną misję.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Miłosierdzie nie jest jakąś dygresją w życiu Kościoła, ale stanowi samo jego życie i czyni Ewangelię namacalną.

Franciszek radzi:

Aby spotkać drugiego, należy wyjść z własnych ograniczeń. Jeśli tego nie uczynimy, także my, chrześcijanie, zarazimy się podziałami.

Franciszek radzi:

Wielki Post zachęca nas usilnie do nawrócenia: jesteśmy wezwani, by powrócić do Boga całym sercem.

Franciszek radzi:

Post nie jest tylko odmawianiem sobie chleba. Jest także dzieleniem się nim z głodnymi.

Orędzie Papieża Franciszka na XXXII Światowy Dzień Młodzieży

„Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” (Łk 1,49) Drodzy młodzi, Ponownie jesteśmy w drodze, po naszym wspaniałym spotkaniu w Krakowie, gdzie obchodziliśmy 31. Światowy Dzień Młodzieży oraz Jubileusz Młodzieży, w ramach Roku Świętego Miłosierdzia. Pozwoliliśmy się...
Więcej...

Słuchaliśmy Szustaka, zanim to było modne – najlepszy związkowy poradnik EVER

Pomarańczarni zaczęłam słuchać, kiedy po Pachnidłach w Rzeszowie jedna ze znajomych postanowiła się tym skarbem podzielić. Bardzo szybko wchłonęłam 3 sezony, niestety zbyt późno orientując się, że mogłabym ich słuchać na żywo w Krakowie. Jest to najlepszy związkowy...
Więcej...

Film o zburzeniu świątyni

Wydaje mi się, że wyjątkowość tego filmu nie polega jedynie na jego niespotykanym dotąd realizmie, ale na wielości i głębi odwołań biblijnych, liturgicznych i innych. Czasami trudno je zauważyć, ponieważ burzenie Świątyni tak bardzo pochłania serce, że rozum nie ma...
Więcej...

Buszujący w raju

Zastanawialiście się kiedyś co znaczy „Wierzę w ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen”? Bo ja raczej mało. Okazuje się jednak, że to całkiem interesujący temat. Kiedy nadjedzie już Sąd Ostateczny, Bóg oddzieli owce od kozłów, nasze...
Więcej...

Co byś wybrał?

Gdyby przed Twoim przyjściem na świat ktoś zapytał Cię, czy chcesz tu być te kilkadziesiąt lat, przeżyć dużo dobrych, ale też i sporo trudnych momentów, to zdecydowałbyś się na życie, czy podziękował za tę przyjemność? Na początku „Dziewczyny z Pomarańczami” nie...
Więcej...