Miłość?

Gru 15, 2017 | Widziały gały | 0 komentarzy

W dzisiejszym odcinku recenzji filmowych postanowiłam podzielić się z wami refleksją na temat obrazu nagrodzonego w 2013 roku Oscarem za najlepszy film nieanglojęzyczny oraz Złotą Palmą na festiwalu w Cannes.

Chociaż minęło już sporo czasu od obejrzenia filmu o prostym tytule Amour (Miłość), budzi on we mnie w dalszym ciągu skrajne emocje- od podziwu, po oburzenie i sprzeciw. Dlaczego? Postaram się pokrótce wyjaśnić.

Film ten opowiada historię małżeństwa emerytowanych muzyków mieszkających w starym mieszkaniu w Paryżu (które, nota bene, jest właściwie jedyny m miejscem akcji).  Ich zgodne, dobre życie zakłóca jednak choroba głównej bohaterki. Praktycznie z dnia na dzień postępujący paraliż coraz bardziej unieruchamia ją i uniemożliwia życie w dotychczasowy sposób, zdając ją na opiekę męża. Kobiecie niezwykle ciężko jest pogodzić się z zaistniałą sytuacją – nie chce litości. Pomoc otrzymywana od niego często odbierana jest z gniewem, łzy bezradności ze strony córki powodują, że główna bohaterka nie chce w pewnym momencie na nią patrzeć i woli się od niej odizolować, żądając od męża, by nie wpuszczał jej przy następnych odwiedzinach. Czarny charakter? Myślę, że dobrze pokazane przeżycia osoby nie potrafiącej  sobie poradzić z chorobą i pogodzić się z nią. Na uwagę i docenienie zasługuje tutaj również rewelacyjna kreacja Emmanuelle Rivy, która w niezwykle autentyczny sposób weszła w tę trudną rolę.

Pora skupić się teraz na głównym bohaterze. Od początku filmu dziwiło i jednocześnie cieszyło mnie to, że we współczesnym świecie można pokazać tak niekomercyjną miłość – poświęcenie i oddanie, mimo częstego gniewu i zniechęcenia. Taka postawa nie jest teraz promowana i dlatego tym bardziej doceniałam ten film. Jednakże moje uznanie było przedwczesne, bowiem niby prosta i banalna historia o miłości dwojga osób może być zniszczona przez wszędobylską obecnie cywilizację śmierci. Moje przerażenie budzi fakt, jak bardzo w głowach niektórych ludzi eutanazja zakorzeniła się jako obraz miłości. Cóż za fatalna pomyłka i odwróceniem miłości, która jest Bożym darem, w zabójstwo drugiego człowieka i ukazanie tego jako coś dobrego! Czy w normalnym życiu ludzie, którzy się kochają, są do czegoś takiego zdolni? Nie można ukazywać patologii jako normy.

Podsumowując, ciężko zdobyć mi się na jednoznaczną ocenę. Niezaprzeczalne walory artystyczne i kunszt filmu, a także tematyka są jego ogromnym atutem, dla którego warto go obejrzeć. Jednak rozwiązanie akcji powstrzymuje mnie od jednoznacznie pozytywnej oceny. Zło pozostaje nim nawet pod przykrywką dobra i musimy jasno i wyraźnie mu się sprzeciwić.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Dominika Łach

Dominika Łach

Autor

Taka to bułka

Mąka, mleko, jajko, odrobina cukru na osłodę życia i drożdże. Brytfanka...
Więcej...

Pod górkę z Maryją

Pod górkę z Maryją Świat katolicki dzieli się na wielkich miłośników Maryi...
Więcej...

To, co najważniejsze!

W piątek przed ślubem stresowałam się niesamowicie. Wszyscy próbowali mnie...
Więcej...

No bo o co chodzi?

Nienawidzę uzależniać się od ludzi. Staję się wtedy podatna na to, jak ci,...
Więcej...

Więcej niż tatuaż

Chyba już wiem dlaczego ludzie tatuują sobie imiona ukochanych na rękach,...
Więcej...

Franciszek radzi:

Módlmy się za wszystkie ofiary ludobójstwa i dołóżmy starań, aby tej zbrodni nigdy już na świecie nie popełniano.

Franciszek radzi:

Uczmy się od Najświętszej Maryi Panny mieć serce pokorne i zdolne przyjąć dary Boże.

Franciszek radzi:

Kościół nie wzrasta przez prozelityzm, ale przez przyciąganie.
Prozelityzm?

Franciszek radzi:

Jezus nadał sens mojemu pobytowi tu na ziemi i daje mi nadzieję na życie przyszłe.

Franciszek radzi:

Jezus uczy skupiać się zawsze na tym, co istotne, i przyjmować odpowiedzialnie otrzymaną misję.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Miłosierdzie nie jest jakąś dygresją w życiu Kościoła, ale stanowi samo jego życie i czyni Ewangelię namacalną.

Franciszek radzi:

Aby spotkać drugiego, należy wyjść z własnych ograniczeń. Jeśli tego nie uczynimy, także my, chrześcijanie, zarazimy się podziałami.

Franciszek radzi:

Wielki Post zachęca nas usilnie do nawrócenia: jesteśmy wezwani, by powrócić do Boga całym sercem.

Franciszek radzi:

Post nie jest tylko odmawianiem sobie chleba. Jest także dzieleniem się nim z głodnymi.

Co byś wybrał?

Gdyby przed Twoim przyjściem na świat ktoś zapytał Cię, czy chcesz tu być te kilkadziesiąt lat, przeżyć dużo dobrych, ale też i sporo trudnych momentów, to zdecydowałbyś się na życie, czy podziękował za tę przyjemność? Na początku „Dziewczyny z Pomarańczami” nie...
Więcej...

Małe szczęścia

Szczęście nie jest mierzone sekundami, ale wspomnieniem sekund. Szczęście nie trwa tu i teraz, tylko trwało kiedyś. Pamiętamy to kiedyś mniej lub więcej. Szczegółowo lub mniej jasno i klarownie. Szczęścia nie da się zaplanować z zegarkiem w ręku i powiedzieć: jutro o...
Więcej...

Przedślubne Zapalenie Mózgu

On klęka i pyta, czy zostaniesz jego żoną. Sto zdjęć pierścionka i milion telefonów „zaręczyliśmy się” później zaczyna docierać – będziemy małżeństwem. Ale zanim to, to przynajmniej rok przygotowań, szukanie sali, zespołu, fotografia i >>ojejku jejku<<...
Więcej...

Buszujący w raju

Zastanawialiście się kiedyś co znaczy „Wierzę w ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen”? Bo ja raczej mało. Okazuje się jednak, że to całkiem interesujący temat. Kiedy nadjedzie już Sąd Ostateczny, Bóg oddzieli owce od kozłów, nasze...
Więcej...

Wypisał się tylko długopis

Nie obchodziło mnie wiele, byle by tylko było dobrze. Ale dobrze wcale nie było. O tak, nie było dobrze. Skończyłam pewne etapy i milion razy zaczynałam od nowa. Paliłam mosty, rozpoczynając nowe wędrówki. Tusz w postaci nowych szans od losu też musi się kiedyś...
Więcej...