, czy

Józefie, czy Ty wiesz?

Gru 19, 2017 | Czując Pismo nosem | 0 komentarzy

Czy poczciwy i prawy  Józef wiedział, że Dziecko o którym we śnie mówił mu anioł, jest Tym, którego przepowiadali wszyscy prorocy? I Tym, którego mała dłoń powstrzymać miała wielki wiatr?

 

Wieczny adwent

Żydzi – i to nie tylko kapłani – doskonale znali swoje pisma. Słuchali ich, recytowali i uważali za największy dar. Całe ich życie kręciło się wokół Słowa. A zarówno Tora jak i pisma prorockie zapowiadały nadejście Mesjasza, Wyzwoliciela, Sprawiedliwego. Wyznawcy judaizmu z naprawdę wielkim utęsknieniem oczekiwali przyjścia Mesjasza. Czekali z tym większym pragnieniem, im dłużej rzymska (lub inna) ręka ciążyła na ich twardych karkach. Właściwie mieli wieczny adwent (i nadal mają). Spodziewali się, że Zbawiciel uwolni ich od prześladowców i spuści na nich karę. Słyszeliście kiedyś żydowskie pieśni religijne? Polecam. Polecam też zobaczyć ortodoksyjnego Żyda, który śpiewa. Kiedy my rozmyślamy nad tonacją i barwą, oni po prostu śpiewają i to jakby całym ciałem. To są pieśni pragnienia.

Oto On, oto nadchodzi!

Józef jako pobożny i sprawiedliwy Żyd (choć podobno wcale nie tak leciwy, jak go rysują) musiał wiedzieć na co się zanosi, kiedy usłyszał od anioła: On zbawi swój lud od jego grzechów. Musiał zrozumieć, co się właśnie stało i od czego o mały włos się nie wymówił. A znaczyło to, że Dziecko, które ma urodzić Maryja, to przez które o mało nie rozpadło się ich małżeństwo, jest… Mesjaszem. Właśnie Nim!

Taka łaska! Takie wybranie!

Nie mogę sobie nawet wyobrazić co musiało się dziać w głowie Józefa.

Odtąd Józef stał się czujnym stróżem Największego Skarbu, był jak drzwi tabernakulum, jak palka albo patena. Odtąd oczekiwał rozwiązania razem z Maryją, pewnie z uchem przy Jej brzuchu, i czynił wszelkie możliwe przygotowania. Pewnie strugał kołyskę, zanurzony w uśmiechniętej kontemplacji, podczas, gdy jego Małżonka szyła z radością miniaturowe sandałki.

Imię ojca

Aby dziecko uznać za prawowicie pochodzące od danego mężczyzny, wystarczyło, że ten za takie je uznawał. Genetycznie nikt tego nie dowodził. Józef uznaje Jezusa za swojego syna. Gdyby więc Jezus posiadał dowód osobisty w rubryce imię ojca figurowałby Józef. Wiemy to, ponieważ według prawa tylko ojciec mógł nadać dziecku imię (dlatego też Zachariasza pytano znakami o imię Jana Chrzciciela) i to też według polecenia anioła czyni Józef. Przyjmując Go, daje Mu tym samym swój rodowód –  Mesjasz miał pochodzić właśnie z pokolenia Judy, z rodu Dawida.

Święty, święty, Święta.

W jednym domu święty, Święta i Święty. To dopiero musiała być relacja! To musiał być dom! Leonia Nastał – kandydatka na ołtarze z naszej okolicy (Stara Wieś) – spisała swoje objawienia dotyczące życia Jezusa w Nazarecie. Mały Jezus przynoszący Maryi drewienka przygotowane przez Józefa, zbierający kwiatki i chodzący po wodę (wyjątkowo – nie po wodzie). Tradycja Kościoła podaje, że Józef przekazał swemu Synowi fach ciesielski, co oznacza, że Jezus musiał wiele godzin spędzać w warsztacie Józefa, zgłębiając tajniki heblowania i ciosania. Wyobraźnia artystów znalazła w tym miejscu świetne pole do eksploatacji czego owocem są liczne obrazy i malowidła małego lub większego Jezusa, który wraz z Józefem wykonuje najróżniejsze ciesielskie zajęcia. Króluje motyw stołu. Leonia Nastał przekazała  nam też informacje o tym, jak Jezus, już większy, siadywał czasami z Józefem w wolnej chwili i rozmawiał:

A dusze mojego ludu prostego niech Mnie zapraszają do siebie na samotne, długie wieczory, niech po znojnym dniu przypomną sobie mojego opiekuna Józefa – cieślę, pracującego w pocie czoła. Dla Mojego Serca bardzo miłe będą te rozmowy w szarych godzinach wieczoru. One mi przypominają chwile, jakie spędziłem w Nazaret przy boku św. Józefa, na wspólnej modlitwie, albo na rozmowie o Ojcu przedwiecznym, o Mej przyszłej działalności, o Królestwie Bożym w Kościele i poszczególnych, przynajmniej niektórych duszach ludzkich. Przed duszą świętego Józefa odsłaniałem te tajemnice w upajających wizjach miłości, tak jednak, by jego wiara nie straciła nic ze swej prostoty.

W twoich rękach

Zaskakujące[1] jest, że Jezus od samego początku jest tak bardzo wydany w ręce ludzi. Maryja ma swobodny wybór – chcieć lub nie chcieć Go, zgodzić się lub nie. Podobnie Józef. To on miał moc przyjąć do siebie Maryję i uznać Jej Dziecko za swoje, nadać Mu imię i wychowywać. Mógł też tego nie zrobić. Choć każdy Żyd czekał na Mesjasza, słyszał o Nim co szabat i codziennie modlił się o Jego przyjście Józef mógł stwierdzić, że nie chce być wytykany palcami. Czyje to niby dziecko on wychowuje? Jak wiadomo sprawy ojcostwa są nieodmiennie, aż do dziś wodą na młyn wszelkich plotek.[2] A jednak Józef przyjął tę łaskę bez zastrzeżeń. Odtąd zajmował się Jezusem, nosił Go na rękach, pieścił i karmił, zapewniał Mu byt. I tak wiele lat. Jednak życie Jezusa zmierzało w kierunku wydania się w inne ręce, wcale nie tak czułe i serdeczne, ale okrutne i bezlitosne. Jezus i tu, w chwili swej męki czyni siebie milczącym, bezbronnym i zależnym, wydaje się i pozwala zrobić ze sobą to, co ludzie chcą z Nim zrobić. Jego moc jest taka sama, jego boskość w niczym nie różni się od tej ze żłóbka, a nadal Jego wolą jest być zależnym od woli swoich dzieci. I nadal tak jest. Przecież Hostia jest tak bezbronna jak dziecko w łonie matki. Albo w rękach ojca.

 

[1] A jednak w jakiś sposób typowe.

[2] Z tego też możemy wnioskować, że Pan Jezus już w przedbiegach nie miał dobrego PR-u.

Giovanna Jakimowicz

Giovanna Jakimowicz

Autor

LEDNICA – wyjazd młodzieży z diecezji rzeszowskiej

LSO - KSM - OAZA - RAM czyli Duszpasterstwo Młodzieży Diecezji Rzeszowskiej...
Więcej...

Europejskie spotkanie młodych TAIZE

Duszpasterstwo młodzieży organizuje wyjazd do Turynu na Europejskie spotkanie...
Więcej...

XXXVI Światowy Dzień Młodzieży

Duszpasterstwo Młodzieży zaprasza do udziału i zaproszenia młodzieży z parafii...
Więcej...

XXIV Pielgrzymka maturzystów na Jasną Górę

„Mamo! Stajemy przed Tobą i prosimy o autentyczność życia, radość i mądrość....
Więcej...

Godzina dla Jezusa

"Godzina dla Jezusa" - ogólnodiecezjalna Adoracja dla młodzieży w dniu...
Więcej...

Franciszek radzi:

Módlmy się za wszystkie ofiary ludobójstwa i dołóżmy starań, aby tej zbrodni nigdy już na świecie nie popełniano.

Franciszek radzi:

Uczmy się od Najświętszej Maryi Panny mieć serce pokorne i zdolne przyjąć dary Boże.

Franciszek radzi:

Kościół nie wzrasta przez prozelityzm, ale przez przyciąganie.
Prozelityzm?

Franciszek radzi:

Jezus nadał sens mojemu pobytowi tu na ziemi i daje mi nadzieję na życie przyszłe.

Franciszek radzi:

Jezus uczy skupiać się zawsze na tym, co istotne, i przyjmować odpowiedzialnie otrzymaną misję.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Miłosierdzie nie jest jakąś dygresją w życiu Kościoła, ale stanowi samo jego życie i czyni Ewangelię namacalną.

Franciszek radzi:

Aby spotkać drugiego, należy wyjść z własnych ograniczeń. Jeśli tego nie uczynimy, także my, chrześcijanie, zarazimy się podziałami.

Franciszek radzi:

Wielki Post zachęca nas usilnie do nawrócenia: jesteśmy wezwani, by powrócić do Boga całym sercem.

Franciszek radzi:

Post nie jest tylko odmawianiem sobie chleba. Jest także dzieleniem się nim z głodnymi.

Obudziła się wiosna

OBUDZIŁA SIĘ WIOSNA   Nareszcie ! Obudziła się, a wraz z nią obudziły się niedźwiedzie, obudziły się moje noworoczne postanowienia, a lada dzień, lada chwila, a może już następnego ranka, o wschodzie słońca obudzą się nieśmiało listki na jeszcze samotnych drzewach… W...
Więcej...

Czy ludzie tańczyli na ulicy przed grzechem pierworodnym?

Miałam refleksję. Wspólnie tańczący ludzie w korkach. W moim mieście ludzie nie tańczą na ulicy, ale co najwyżej wpychają się w kolejkę, żeby szybciej dojechać. Pozdrawiamy się w drodze środkowym palcem. Dobrze, że nie słyszymy tego co czasem krzyczymy w autach. Macie...
Więcej...

Jak przeczytać Biblię i nie odpaść na Księdze Kapłańskiej

Chyba wielu z nas poczuło kiedyś pragnienie przeczytania Biblii w całości. Oby więcej takich zachcianek! Ponieważ jednak Pismo Święte nie jest najłatwiejszą lekturą wszechczasów (choć na pewno najważniejszą) przedstawiam trzy drobne porady, jak nie zgasić knotka...
Więcej...

Światło między oceanami

Małe, malutkie kłamstewko. Kto nie ma go na swoim sumieniu, niech podniesie rękę. Każdego dnia cała ich masa przewija się w rozmowach świata. Tak bardzo w nas wsiąkły, że nie spodziewam się lasu rąk. Raz na jakiś czas - a tak było w przypadku Toma i Izabel - niewinne...
Więcej...

To, co najważniejsze!

W piątek przed ślubem stresowałam się niesamowicie. Wszyscy próbowali mnie uspokajać, nikomu się nie udawało. Powtarzałam sobie, że przecież mam gdzieś wszystkie organizacyjne szczegóły i na pewno będzie super. Po dwóch godzinach przewracania się z boku na bok...
Więcej...