Złapana na mieście

11 miesięcy temu | Jest wyjście | 0 komentarzy

Są takie dni, kiedy nie chce się wstawać z łóżka. Kiedy codzienne troski wydają się bez sensu, bo przecież nic się nie zmienia. Bo my się nie zmieniamy. Ale czasem jedno spotkanie, usłyszane słowo lub drobny gest może odmienić nasze życie tak, jakbyśmy się tego nie spodziewali.

Spacerując w niedzielne popołudnie po rzeszowskich placach usłyszeliśmy w oddali dźwięki gitary, śpiewy…  Może warto podejść, sprawdzić co tam się dzieje?

zButa: Kim jesteście i co tu robicie?

Bernadeta:  Jesteśmy Wspólnotą Neokatechumenalną. Spotykamy się tu przez pięć niedziel po Wielkanocy i modlimy się razem, chwalimy Boga, błogosławimy Go, dajemy świadectwo.  Są głoszone katechezy dla dorosłych, niektórzy mówią świadectwa.  Modlimy się nieszporami i śpiewamy. Ewangelizację kończymy zawsze tańcem i śpiewem.

zButa: Dlaczego spotykacie się akurat w tym miejscu?

B: To jest misja na placach i w związku z tym, że jesteśmy wspólnotą w Kościele Katolickim, chcemy się dzielić własnym doświadczeniem Bożej miłości, Bożej mocy, Bożego uzdrowienia. Dlatego wychodzimy do ludzi, którzy są na zewnątrz Kościoła, właśnie po to, żeby opowiedzieć o tym co my mamy i czego doświadczyliśmy.

zButa: Dla kogo jest ta wspólnota?

B: Katechezy są dla dorosłych, ale tu zapraszani są wszyscy – dzieci, młodzież i dorośli. Małe dzieci oczywiście z rodzicami.

zButa: Mało tu ludzi… widzisz jakieś owoce, sens tych katechez?

B: My mamy być znakiem. Tak jak głosił dziś jeden brat – mówił pięknie, że my jesteśmy solą i jesteśmy smakiem tej ziemi dla świata. Kto to widzi, to zobaczy. To nie jest naszym zadaniem, żeby zachęcać ludzi do tańca czy do jakiś warsztatów. Ja mam ewangelizować, ja mam dawać świadectwo, a to Bóg daje wzrost drugiemu człowiekowi. Nie wiem kto rzeczywiście usłyszał tu przez te pięć niedziel to Słowo i pójdzie za tym i będzie chciał wstąpić do wspólnoty. Ja tego nie wiem. Na końcu zapraszaliśmy do tego, żeby przyjść do naszej wspólnoty do Chrystusa Króla na ciąg dalszy katechez.

zButa: A Ty jak trafiłaś do wspólnoty?

B: 10 lat temu dostałam obrazek i bardzo mi się spodobał. Przez taki prosty gest. To był obrazek Jezusa, który tak patrzy na mnie i tak czegoś chce ode mnie, ale nie narzuca się. Te oczy były takie… Po prostu ten obrazek mnie przekonał. Nawet nie żadna osoba. Tylko ten obrazek.

zButa: Co Ci daje bycie we wspólnocie?

B: Przez te 10 lat bardzo dużo się zmieniło w moim życiu. Zmieniła się przede wszystkim moja relacja z Bogiem. Widzę tą zmianę, doświadczenie Boga i Jego bliskości oraz Jego codziennej opatrzności i to, że mogę sobie z Nim rozmawiać jak z Bogiem Ojcem. Zmieniła się moja relacja z ludźmi. Aktualnie potrafię rozmawiać z moją mamą, co wcześniej było niemożliwe. Mój tato już zmarł, ale akurat przed śmiercią udało mi się jeszcze z nim porozmawiać i sobie tak szczerze wybaczyć pewne zranienia z dzieciństwa. I zmieniłam się ja. Widzę, że mój charakter się zmienił. Oczywiście pewne stare rzeczy zostały, ale stałam się bardziej otwarta, miła, a wcześniej  byłam złośliwa, chamska. Myślę, że teraz jestem bardziej sobą.

zButa: Bernadeta dzięki za rozmowę.

Marta Rurak

Marta Rurak

Autor

Taka to bułka

Mąka, mleko, jajko, odrobina cukru na osłodę życia i drożdże. Brytfanka...
Więcej...

Pod górkę z Maryją

Pod górkę z Maryją Świat katolicki dzieli się na wielkich miłośników Maryi...
Więcej...

To, co najważniejsze!

W piątek przed ślubem stresowałam się niesamowicie. Wszyscy próbowali mnie...
Więcej...

No bo o co chodzi?

Nienawidzę uzależniać się od ludzi. Staję się wtedy podatna na to, jak ci,...
Więcej...

Więcej niż tatuaż

Chyba już wiem dlaczego ludzie tatuują sobie imiona ukochanych na rękach,...
Więcej...

Franciszek radzi:

Módlmy się za wszystkie ofiary ludobójstwa i dołóżmy starań, aby tej zbrodni nigdy już na świecie nie popełniano.

Franciszek radzi:

Uczmy się od Najświętszej Maryi Panny mieć serce pokorne i zdolne przyjąć dary Boże.

Franciszek radzi:

Kościół nie wzrasta przez prozelityzm, ale przez przyciąganie.
Prozelityzm?

Franciszek radzi:

Jezus nadał sens mojemu pobytowi tu na ziemi i daje mi nadzieję na życie przyszłe.

Franciszek radzi:

Jezus uczy skupiać się zawsze na tym, co istotne, i przyjmować odpowiedzialnie otrzymaną misję.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Miłosierdzie nie jest jakąś dygresją w życiu Kościoła, ale stanowi samo jego życie i czyni Ewangelię namacalną.

Franciszek radzi:

Aby spotkać drugiego, należy wyjść z własnych ograniczeń. Jeśli tego nie uczynimy, także my, chrześcijanie, zarazimy się podziałami.

Franciszek radzi:

Wielki Post zachęca nas usilnie do nawrócenia: jesteśmy wezwani, by powrócić do Boga całym sercem.

Franciszek radzi:

Post nie jest tylko odmawianiem sobie chleba. Jest także dzieleniem się nim z głodnymi.

Magiczne słowa

Są ludzie, którym nigdy nie powiemy cieszę się, że jesteś. Może dlatego, że już ich nie ma. Może dlatego, że już odeszli i zmienili swoje dotychczasowe życia i adresy. A może dlatego, że ich nie docenialiśmy, gdy byli, bo wtedy myśleliśmy, że będą z nami już na...
Więcej...

Usłyszałam głos Pana Boga

W Rzeszowie zakończył się kolejny Festiwal Wiary. Jednym z wydarzeń była akcja „zagadaj księdza, zagadaj siostrę”. Zbiegło się to z rzeszowskimi juwenaliami, stąd zagadana przez nas siostra Oktawia mogła w międzyczasie usłyszeć teksty w stylu „siostra prawdziwa czy...
Więcej...

A On sam

Jak co roku w Święte Triduum wielu z nas będzie rozdartych między ołtarzem, a kuchenką. Czy można umyć okna dla Jezusa? Pytanie to od lat spędza sen z powiek prawej stronie Internetu. Powstają liczne memy i żarty, a kiedy ktoś w obecności mniej zorientowanego życiowo...
Więcej...

O wystraszonym chłopcu, który stał się lwem

Born to win Morze wyzwisk i widok ojczyma znęcającego się nad matką, to raczej kiepski start dla młodego chłopaka. Mogłoby się wydawać, że poharatany wewnętrznie mężczyzna ukształtuje kolejnego poharatanego wewnętrznie mężczyznę, który wychowa następnego, i...
Więcej...

Gniew

Wściekam się często. Wściekam się, gdy ktoś manipuluje moimi uczuciami. Gdy chce je zmylić, podjudzić, oszukać, wydostać je ze mnie za wszelką cenę. Wściekam się, gdy muszę tłamsić uczucia. Pokazywać ich wierzchołek, podczas gdy ich sedno łamie kark mojemu wnętrzu....
Więcej...