Skąd wiadomo, że to on(a)

12 miesięcy temu | Pół żartem, pół narzeczeństwo, czyli ślepa kulawego | 0 komentarzy

To jest chyba najczęściej zadawane w przypadku związków pytanie. W końcu zamierzamy się z kimś związać nie na kilka miesięcy czy lat, ale na całe życie. Kiedy to się wie? Jak to sprawdzić?

Bardzo krzywdzi nas współczesna popkultura. Pokazuje nam opowieści o ludziach, którzy znaleźli się, od pierwszego wejrzenia wiedzieli, że to ta jedna osoba i nigdy nikt inny nie. Musieli co prawda pokonać jakieś trudności, ale jak już się to udało, to żyli długo i szczęśliwie. I choćbyśmy byli najtrzeźwiej myślącymi osobami na świecie, po zobaczeniu tysięcy takich historii, trudno je wyrzucić z podświadomości.

Będąc chrześcijanami mamy jeszcze gorszą pozycję, bo możemy próbować podciągać standardowy tekst ewangelizacyjny „Bóg ma dla Ciebie wspaniały plan” pod tę rzeczywistość i czekać na tę jedną jedyną osobę, z która Bóg chce, byśmy byli.

Otóż nic z tego.

Stwierdzenie czy to TEN jest z góry skazane na porażkę, bo nie ma czegoś(czy kogoś) takiego, jak TEN. Karol nie jest tym jedynym, zesłanym mi przez niebiosa, przeznaczonym mi od poczęcia. Jest tym jedynym, bo takiego dokonałam wyboru. I choć nie wątpię, że jak Bóg popatrzył na nas dwoje to pomyślał „to by było dobre” (nie wiem jeszcze do końca, czy z czułością, czy z ironicznym uśmiechem, a może z ironiczną czułością?) to decyzja należała do nas i przeznaczenie czy palec Boży nie miały z nią tak wiele wspólnego.

Jeśli już odetniemy się od hollywoodzkiego myślenia, to jest lepiej, ale niewiele. Wciąż musimy podjąć decyzję. I tu chyba najważniejsze jest, żeby nie kierować się uczuciami, ale mózgiem.

Jak to? W miłości?! Bez uczuć?!!!

Tak właśnie. Bo to nie jest decyzja „czy to uczucie będzie we mnie przez całe życie” tylko „czy ja z tym człowiekiem przez całe życie wytrzymam”, a to się w przysiędze małżeńskiej ślubuje i uczucia w określeniu tego mogą co najwyżej przeszkodzić.

I oczywiście, że uczucia są bardzo istotne, i sam mózg nie wystarczy. Ale właśnie dlatego, że uczucia wybijają się na pierwszy plan, warto większą uwagę zwrócić na to co bardziej „racjonalne”. Bo można kogoś niesamowicie kochać, ale związek może być z tego marny – widziałam, niestety, milion takich przypadków.

Dla mnie najbardziej sensowna wydaje się koncepcja Szustaka przedstawiona w jednym z odcinków Pachnideł. Mówi on tam, skracając, że aby móc zdecydować, trzeba się dowiedzieć, co z tym kimś jest nie tak. Jeśli potrafię z tym żyć i wytrzymam przez najbliższe 60 lat, to może być ślub.

W teorii brzmi nie najgorzej, jednak z każdym miesiącem okazuje się, że tych rzeczy, z którymi trzeba będzie nauczyć się żyć, jest coraz więcej. Niektóre z nich to bzdurki, które irytują, ale tylko przez pięć sekund. Ostro się robi, kiedy dotrzemy do tych o dużym kalibrze.

Więc dlaczego on? Bo oprócz tego, że jest fascynującym człowiekiem, z którym wiele mnie łączy, to denerwuje mnie jak niewiele osób na tym świecie, ale nawet jego najbardziej irytujące cechy mogę znosić przez te kilkadziesiąt lat i to przeżyję (i on też, bo go za to nie zabiję). Dlatego, że go kocham i postanowiłam, że tak będzie już zawsze

Kasia

Co się dzieje w głowach zakochanych, jakie związki chemiczne wydzielają się w ich organizmach i co ma na to wpływ? Uczucia rodzą się w „sercu” czy w jakiś dziwnych gruczołach? Nie mam pojęcia. Może to natura zrobiła psikus i pod tym względem nie różnimy się od monogamicznych pingwinów czy nornic stepowych? Nawet jeśli tak, to nasze kryteria wyboru są bardziej rozbudowane niż w całej reszcie gatunków. Więc skąd wiadomo, że to ta?

Zaledwie kilka dni przed napisaniem tego artykułu miałem bardzo ciekawą rozmowę z moim przyjacielem, filozofem. Zapytał mnie, dlaczego to robię, dlaczego ten ślub, dlaczego z Kasią? W rozmowach z nim często czuje, że naprawdę słucha (co jest ekstra) i zadaje takie pytania, które czasami zahaczają o filozofie (co jest fajne, ale nie zawsze komfortowe). Podałem kilka powodów: mamy taką samą hierarchie wartości, nadajemy na tych samych falach, lubimy te same rzeczy, dopełniamy się naszymi umiejętnościami, itd.,  a on cały czas mówił: „to jestem ja przecież, też nadajemy na tych samych falach, też gramy na ukulele, mamy podobną hierarchie wartości, podobny humor, możliwe, że nie podołamy prokreacji ale i tak ożeń się ze mną”.  Faktycznie jest pewnie kilka milionów osób, które lubią pizzę, seriale, wiedźmina, wierzą w te same wartości co ja. Więc dlaczego wybrałem akurat tą Jedną? Widocznie ma „to coś”.

Powiem bardzo konkretnie: to coś to miłość. Tu mógłbym skończyć, ale tego nie zrobię, bo miłość jedno ma imię. Miłość jest tym co z pośród tych tysięcy osób podobnych mi i mnie uzupełniających pozwala wybrać jedną.  Do tego wniosku też doszliśmy z moim przyjacielem, co pozwala stwierdzić, że ma to filozoficzny sens . Jak objawia się taka miłość, że decydujesz się kochać tę osobę zawsze? Zacznijmy od początku, może nawet od pierwotnego początku. Chciałbym być częścią świata, w którym nie buduje się żadnej opinii o człowieku na podstawie wyglądu, ale nie oszukujmy się, zwracam(y) na to uwagę, zupełnie jak te pierwotne nornice. Kolejnymi etapami wyboru jest znalezienie osoby z umiejętnościami pożytecznymi (umie robić jedzenie – dobrze), dopiero później patrzymy na to jakie ma wykształcenie, czy jest inteligentna, jakie jedzenie umie robić, czy lubi takie filmy jak ja…

Całe to poszukiwanie, poznawanie, jest czasem, kiedy może pojawić się miłość, która nie jest uczuciem. Uczucie to coś nagłego i równie jak szybko się pojawia tak szybko potrafi zniknąć. Czy to ta, czy nie dowiedziałem się dopiero wtedy, kiedy miałem siłę wstać rano i pójść do sklepu po donata, umyć naczynia, dawać z siebie nie oczekując na odpłatę. To było wtedy kiedy saszetka cukru od Niej sprawiła mi frajdę jak dziecku i wtedy kiedy miałem siłę znosić jej dziwactwa. Miłość nie jest tylko wtedy jak ja biorę z tego związku i jak możemy z uśmiechami iść na Bukowe Berdo w piękną pogodę, ale przede wszystkim wtedy, jak umiem coś dać, nawet jak nie mam i wtedy, kiedy coś się wali, a my razem to naprawiamy.

Karol

Kasia Janowska

Kasia Janowska

Autor

Taka to bułka

Mąka, mleko, jajko, odrobina cukru na osłodę życia i drożdże. Brytfanka...
Więcej...

Pod górkę z Maryją

Pod górkę z Maryją Świat katolicki dzieli się na wielkich miłośników Maryi...
Więcej...

To, co najważniejsze!

W piątek przed ślubem stresowałam się niesamowicie. Wszyscy próbowali mnie...
Więcej...

No bo o co chodzi?

Nienawidzę uzależniać się od ludzi. Staję się wtedy podatna na to, jak ci,...
Więcej...

Więcej niż tatuaż

Chyba już wiem dlaczego ludzie tatuują sobie imiona ukochanych na rękach,...
Więcej...

Franciszek radzi:

Módlmy się za wszystkie ofiary ludobójstwa i dołóżmy starań, aby tej zbrodni nigdy już na świecie nie popełniano.

Franciszek radzi:

Uczmy się od Najświętszej Maryi Panny mieć serce pokorne i zdolne przyjąć dary Boże.

Franciszek radzi:

Kościół nie wzrasta przez prozelityzm, ale przez przyciąganie.
Prozelityzm?

Franciszek radzi:

Jezus nadał sens mojemu pobytowi tu na ziemi i daje mi nadzieję na życie przyszłe.

Franciszek radzi:

Jezus uczy skupiać się zawsze na tym, co istotne, i przyjmować odpowiedzialnie otrzymaną misję.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Miłosierdzie nie jest jakąś dygresją w życiu Kościoła, ale stanowi samo jego życie i czyni Ewangelię namacalną.

Franciszek radzi:

Aby spotkać drugiego, należy wyjść z własnych ograniczeń. Jeśli tego nie uczynimy, także my, chrześcijanie, zarazimy się podziałami.

Franciszek radzi:

Wielki Post zachęca nas usilnie do nawrócenia: jesteśmy wezwani, by powrócić do Boga całym sercem.

Franciszek radzi:

Post nie jest tylko odmawianiem sobie chleba. Jest także dzieleniem się nim z głodnymi.

Bóg jest Bogiem Żywym – Spotkanie Modlitewne

Już w najbliższą sobotę - 25 listopada o 19:00 - w kaplicy przy plebanii w Zaczerniu odbędzie się spotkanie modlitewne dla młodych i ich rodzin. Przybywajcie i zaproście znajomych! Zapraszamy! 🙂 [apss_share] Módlmy się za wszystkie ofiary ludobójstwa i dołóżmy...
Więcej...

No bo o co chodzi?

Nienawidzę uzależniać się od ludzi. Staję się wtedy podatna na to, jak ci, których kocham emocjonalnie mną manipulują. Nawet jeśli nieświadomie. Nienawidzę, gdy doprowadzam się do momentu, gdy zależy mi na kimś najbardziej na świecie, choć tę kategorię trudno wziąć w...
Więcej...

Herbaciarnia jedyna w swoim rodzaju

Lokal w centrum miasta z kilkoma rodzajami piwa, wódki i przekąsek to gwarancja sukcesu. Co jednak w przypadku, kiedy przeniesiemy się trochę dalej od rynku, piwa w lokalu zabraknie, półki wypełnimy herbatami, regały książkami, rozpalimy piecyk, w kącie położymy...
Więcej...

Żarówki

Też ci się czasem wydaje, że nie widzisz nic? Że nie dostrzegasz tego wszystkiego, co powoduje uśmiech na twarzy tak wielu? Czy też nie możesz wytrzymać, nawet w tłumie anonimowych ludzi, którzy uśmiechają się do Ciebie, do innych, do życia…? Śmieją im się...
Więcej...

Piotr i inni potrzebują Twojej pomocy

Piotr Popek, mąż Asi, fantastycznej kobiety, i tata Lilki, która jest jego oczkiem w głowie, pochodzi z Odporyszowa. Obecnie wraz z rodziną mieszka w Boguchwale. Poprzez przyjaciół i pracę jest związany również z Rzeszowem. Piotr lubi aktywny wypoczynek, turystykę...
Więcej...