Rachunek zaufania

Lip 24, 2017 | Kto by czytał? | 0 komentarzy

Życie weryfikuje wszystko – trochę jak banki. Czas odmierza skrupulatnie żywot wszystkiego – trochę jak finansiści. Okoliczności rozgrzeszają wydarzenia, które nieprzewidywalne są jak spadki na giełdzie.

Nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki. Nie dlatego, że fizycznie nie możemy wejść w to samo miejsce – przy brzegu, albo przy skalistych kamieniach, zanurzając stopy w wodzie. Dlatego, że to nie będzie już ta sama rzeka, ta sama woda i my nie będziemy tacy sami. Życie weryfikuje wszystko. Zmieniają się stałe i zmieniają zmienne. Cudze wybory, wybory naszych bliskich, nas samych. Sprzyjające (albo nie) okoliczności pokazują nam, na kogo możemy liczyć, a kto liczy na nas. Czasami dosłownie.

Sprawdzamy ile warta jest szczerość. Ile zaufanie. Ile prawda. I jaką cenę przyjdzie nam za nie zapłacić. Czasami płacimy grosze – by nie stracić czyjegoś zaufania oferujemy małe kłamstwo lub ewentualnie rozminięcie się z prawdą dla własnych korzyści. Czasem poświęcamy naszą krztę moralności, by uzyskać pewien profit. Schody zaczynają się w momencie, gdy zapłata nie jest wystarczającą, a kłamstwo wypływa, jak tłuszcz, na wierzch. Zaufanie traci na wartości. Ubożejemy w czyichś oczach. Ale bywa, że otoczka całego naszego interesu – przyjaźń – jest na tyle mocna, że oferujemy dodatkową dozę zaufania naszemu przyjacielowi. On zaś ją przyjmuje. Tak postępują przyjaciele. Ufają. Prawda, mimo że traci na giełdzie wartości, wciąż jest towarem eksportowym. A potem rozpoczyna się etap nadmiernej wyprzedaży zaufania. Sprzedaliśmy je raz taniej o parę złotych. Potem za połowę ceny. Za chwilę oddamy zaufanie za darmo. I w końcu nadchodzi moment, że oddajemy je nie tylko gratis, ale musimy dopłacać, by przyjaciel je wziął. Interes się nie kręci. Tracimy godność. Nasz wkład zaczyna oscylować w granicach zera. Za chwilę zbankrutujemy. Ale przyjaciel wciąż chce kupić nasze zaufanie na swoich warunkach. I wówczas, gdy jesteśmy bez grosza i zaufania przy duszy, przyjaciel chce więcej, a co gorsza, poprzednie porcje roztrwonił lub bez sentymentów się ich pozbył – wtedy coś w nas pęka. Następuje krach na naszej giełdzie. Zamykamy okienko naszego sklepu. Mówimy stanowcze nie. Mówimy nie trwonieniu naszego zaufania i naszej godności. Stajemy w obronie naszego dobrego imienia i nie pozwalamy robić z siebie durnia. Ratujemy interes w firmie, ratujemy giełdę i pozostałość po oszczędnościach. Liczymy na polubowne i sprawiedliwe rozwiązanie kłopotów finansowych.

A co robi przyjaciel? Zabiera swój skarb do innego banku. Stwierdza, że na pewno jest taka giełda, która sprzeda mu zaufanie w takiej cenie jak dotąd, albo nawet taniej. Znika, wypłacając cała kwotę do cna. Znika z całym dobytkiem. Znika, bo nie ma banków i ludzi niezastąpionych. My zostajemy bez grosza przy duszy. Czasem też bez duszy. Sami z długami.

Katarzyna Sycz

Katarzyna Sycz

Katarzyna Sycz

Autor

Taka to bułka

Mąka, mleko, jajko, odrobina cukru na osłodę życia i drożdże. Brytfanka...
Więcej...

Pod górkę z Maryją

Pod górkę z Maryją Świat katolicki dzieli się na wielkich miłośników Maryi...
Więcej...

To, co najważniejsze!

W piątek przed ślubem stresowałam się niesamowicie. Wszyscy próbowali mnie...
Więcej...

No bo o co chodzi?

Nienawidzę uzależniać się od ludzi. Staję się wtedy podatna na to, jak ci,...
Więcej...

Więcej niż tatuaż

Chyba już wiem dlaczego ludzie tatuują sobie imiona ukochanych na rękach,...
Więcej...

Franciszek radzi:

Módlmy się za wszystkie ofiary ludobójstwa i dołóżmy starań, aby tej zbrodni nigdy już na świecie nie popełniano.

Franciszek radzi:

Uczmy się od Najświętszej Maryi Panny mieć serce pokorne i zdolne przyjąć dary Boże.

Franciszek radzi:

Kościół nie wzrasta przez prozelityzm, ale przez przyciąganie.
Prozelityzm?

Franciszek radzi:

Jezus nadał sens mojemu pobytowi tu na ziemi i daje mi nadzieję na życie przyszłe.

Franciszek radzi:

Jezus uczy skupiać się zawsze na tym, co istotne, i przyjmować odpowiedzialnie otrzymaną misję.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Miłosierdzie nie jest jakąś dygresją w życiu Kościoła, ale stanowi samo jego życie i czyni Ewangelię namacalną.

Franciszek radzi:

Aby spotkać drugiego, należy wyjść z własnych ograniczeń. Jeśli tego nie uczynimy, także my, chrześcijanie, zarazimy się podziałami.

Franciszek radzi:

Wielki Post zachęca nas usilnie do nawrócenia: jesteśmy wezwani, by powrócić do Boga całym sercem.

Franciszek radzi:

Post nie jest tylko odmawianiem sobie chleba. Jest także dzieleniem się nim z głodnymi.

No bo o co chodzi?

Nienawidzę uzależniać się od ludzi. Staję się wtedy podatna na to, jak ci, których kocham emocjonalnie mną manipulują. Nawet jeśli nieświadomie. Nienawidzę, gdy doprowadzam się do momentu, gdy zależy mi na kimś najbardziej na świecie, choć tę kategorię trudno wziąć w...
Więcej...

Biesy i Czady, czyli jak rzucić wszystko…

Dom, uczelnia, dom, praca, znajomi, dom, uczelnia, dom, praca. Każdy z nas mimo woli zna ten schemat. W takim natłoku spraw człowiek ma ochotę zrobić sobie przerwę, zaszyć się, wyjść rano, niby po chleb. Najprostszym wyjściem jest schować się w domu, z kubkiem herbaty...
Więcej...

Tak mnie skup!

Jak to jest, że kiedy oglądam serial, nawet do głowy mi nie przyjdzie, żeby pomyśleć o modlitwie? Ale w drugą stronę działa bez zarzutu.   Śmieszne, ale niewesołe Też tak macie, że już w trakcie pierwszego czytania rozważacie czy na głowicy kolumny po prawej od...
Więcej...

Usłyszałam głos Pana Boga

W Rzeszowie zakończył się kolejny Festiwal Wiary. Jednym z wydarzeń była akcja „zagadaj księdza, zagadaj siostrę”. Zbiegło się to z rzeszowskimi juwenaliami, stąd zagadana przez nas siostra Oktawia mogła w międzyczasie usłyszeć teksty w stylu „siostra prawdziwa czy...
Więcej...

Jak przeczytać Biblię i nie odpaść na Księdze Kapłańskiej

Chyba wielu z nas poczuło kiedyś pragnienie przeczytania Biblii w całości. Oby więcej takich zachcianek! Ponieważ jednak Pismo Święte nie jest najłatwiejszą lekturą wszechczasów (choć na pewno najważniejszą) przedstawiam trzy drobne porady, jak nie zgasić knotka...
Więcej...