Zaczerpnij u źródła – jedź na Oazę!

Maj 20, 2017 | Wydarzenia | 0 komentarzy

Jako uczestnik byłam 4 razy (licząc tylko 15sto dniowe), jako animator 5 – doświadczenie mam więc dość spore. Dlaczego, według mnie, warto pojechać na Oazę?

Pierwszy raz pojechałam na „letnią” po drugiej klasie gimnazjum. Chodziłam na Oazę parafialną już półtora roku, jechało ze mną na turnus siedmioro znajomych, doszłam więc do wniosku, że to dobry pomysł. Były to Kąty, gdzie w tym czasie trudno było o zasięg z mojej sieci. Był tylko w dwóch miejscach, a i tam trzeba się było dobrze wysilić, żeby złapać choć kreskę. Trzeciego dnia napisałam do rodziców, którzy bardzo się martwili moim pierwszym tak długim samodzielnym wyjazdem, rozbudowanego smsa o tym, jak jest beznadziejnie i źle po czym, po linijce przerwy, dodałam: „żartuję, jest super, za rok też na pewno jadę”. Rodzice oczywiście drugiej części smsa nie przeczytali i przez 24 godziny żyli w mocnej panice co się ze mną dzieje. Ale groźbę udało mi się spełnić i pojechałam znowu. Dlaczego?

Dwutygodniowa randka z Bogiem

Nigdzie i nigdy nie ma takich warunków jak na tego typu rekolekcjach, żeby ogarnąć swoją relację z Tatą. Codziennie jest zaplanowany czas na Eucharystię, modlitwę, medytację Słowa, czego nie możemy powtórzyć w domowych warunkach. I choć mówienie o „ładowaniu baterii” na rekolekcjach już dawno wyszło z mody, bo było to słabe podejście, to taki czas raz w roku poświęcony przede wszystkim duchowi, kiedy nie musimy się przejmować codziennymi problemami, jest bezcenny. To taki intensywny obóz sportowy pod okiem czujnych trenerów, w przerwie między codziennym trenowaniem do ważnych zawodów – uczymy się najważniejszych rzeczy, nabieramy dobrych nawyków w sprzyjającym otoczeniu, żeby wrócić do domu i pilnować tego samodzielnie.

Dlaczego akurat Oaza? Jak zaczynałam – bo znajomi, jak decydowałam się na animatorstwo – bo bardzo odpowiadał mi tryb tych rekolekcji i cała formacja, która jest bardzo spójna i przemyślana. Bardzo dużo Słowa, praktycznie na każdym punkcie programu, spotkania w grupach, konkretny temat każdego stopnia, a przede wszystkim to, że wszystkie prawdy duchowe odnosiliśmy do życia codziennego, dzięki czemu nie zatrzymywaliśmy się na idealistycznych teoriach. Na Oazie też po raz pierwszy usłyszałam, że Bóg mnie kocha nawet jak nie jestem idealna. Ale, paradoksalnie, najwięcej uczyłam się od moich uczestników jeżdżąc już jako animator.

Wspólnota

W przeżywaniu rekolekcji bardzo pomaga fakt, że mamy wokół siebie ludzi, którzy myślą podobnie do nas, kierują się podobnymi wartościami i nasza hierarchia wartości nie jest dla nich niczym dziwnym. Dla mnie zawsze te dwa tygodnie były dużym oddechem, bo czułam się totalnie akceptowana z tymi poglądami, których niektórzy w moim codziennym środowisku nie byli w stanie do końca zrozumieć. Na turnusy zazwyczaj jeżdżą ludzie w tym samym wieku, co jest jeszcze jednym ogromnym plusem – jesteśmy otoczeni osobami, które przeżywają podobne rzeczy.

Przyjaźnie, które dostałam dzięki Oazie, trwają do teraz – często jest to już około 10 lat. Choć w wielu przypadkach widujemy się 2 razy w roku, to jest tak, jakbyśmy spotkali się wczoraj – możemy porozmawiać o każdym aspekcie życia, streścić wszystkie największe szczęścia i upadki ostatniego półrocza w 20 minut. Ci ludzie pomagali mi w największych problemach, są obecni przy największych radościach. Mam kontakt zarówno z moimi animatorami jak i z wychowanymi przez siebie uczestnikami – jest to totalnie niesamowite.

Śmieszki

Oprócz tego na Oazie po prostu jest fajnie. To ile było powodów do śmiechu – czy na pogodnych wieczorach czy po prostu na jakimś poobiednim czasie wolnym – nie zliczę. Jak zbierze się w jednym miejscu taka ilość fajnych i kreatywnych ludzi, to naprawdę powstają cuda. Niektóre z tych akcji, jako już zasłużone oazowe dziadki-dinozaury, wspominamy do tej pory z łezką w oku przy wybuchach śmiechu. Mogłabym wam opowiedzieć o tym, jak nasi koledzy przebrali się za zespół metalowy i śpiewali o krowie, chcieli na festiwal talentów przyprowadzić kozę, albo jak pewnego pięknego poranka obudziłyśmy się bez drzwi, ale dam wam wykazać się własną inwencją.

Wakacyjne nudy

Nie pamiętam co robiłam z wakacjami, kiedy nie jeździłam na Oazę. Pewnie musiałam się dramatycznie nudzić. I to chyba też jest dobry powód, żeby pojechać – brak lepszej alternatywy. Cokolwiek jest dobrym pretekstem, żeby pojechać, bo nie znam osoby, która pojechała i żałowała tego potem. Może już więcej nie pojechali, i tak się przecież zdarza, ale to jest zawsze dobrze wykorzystany czas. Bo Oaza uczy wielu rzeczy – od umiejętności dobrego posprzątania łazienki, przez świetne, czasem dziwne zabawy, po przełamywanie swoich lęków. Wspólnota wydobyła ze mnie tak dobre cechy, że w życiu nie spodziewałam się, że coś takiego mogę w sobie mieć.

Kasia Janowska

Chciałbyś sprawdzić co może drzemać w Twoim wnętrzu? Zajrzyj na stronę Oazy i dowiedz się co zrobić, żeby na Oazę pojechać. Zostało już niewiele czasu, bo zapisy kończą się 26.05, więc zrób to TERAZ!

Taka to bułka

Mąka, mleko, jajko, odrobina cukru na osłodę życia i drożdże. Brytfanka...
Więcej...

Pod górkę z Maryją

Pod górkę z Maryją Świat katolicki dzieli się na wielkich miłośników Maryi...
Więcej...

To, co najważniejsze!

W piątek przed ślubem stresowałam się niesamowicie. Wszyscy próbowali mnie...
Więcej...

No bo o co chodzi?

Nienawidzę uzależniać się od ludzi. Staję się wtedy podatna na to, jak ci,...
Więcej...

Więcej niż tatuaż

Chyba już wiem dlaczego ludzie tatuują sobie imiona ukochanych na rękach,...
Więcej...

Franciszek radzi:

Módlmy się za wszystkie ofiary ludobójstwa i dołóżmy starań, aby tej zbrodni nigdy już na świecie nie popełniano.

Franciszek radzi:

Uczmy się od Najświętszej Maryi Panny mieć serce pokorne i zdolne przyjąć dary Boże.

Franciszek radzi:

Kościół nie wzrasta przez prozelityzm, ale przez przyciąganie.
Prozelityzm?

Franciszek radzi:

Jezus nadał sens mojemu pobytowi tu na ziemi i daje mi nadzieję na życie przyszłe.

Franciszek radzi:

Jezus uczy skupiać się zawsze na tym, co istotne, i przyjmować odpowiedzialnie otrzymaną misję.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Miłosierdzie nie jest jakąś dygresją w życiu Kościoła, ale stanowi samo jego życie i czyni Ewangelię namacalną.

Franciszek radzi:

Aby spotkać drugiego, należy wyjść z własnych ograniczeń. Jeśli tego nie uczynimy, także my, chrześcijanie, zarazimy się podziałami.

Franciszek radzi:

Wielki Post zachęca nas usilnie do nawrócenia: jesteśmy wezwani, by powrócić do Boga całym sercem.

Franciszek radzi:

Post nie jest tylko odmawianiem sobie chleba. Jest także dzieleniem się nim z głodnymi.

Nie ma Go tu!

I choć jest maj, króliczki już dawno pouciekały z wielkanocnych koszyków i jajeczka pozjadane, a nam w głowie może matura, sesja, plany wakacyjne... Ale STOP!  Wielkanoc nie skończyła się w Lany Poniedziałek! Bo kurcze… On naprawdę ZMARTWYCHWSTAŁ! Kościół daje nam 50...
Więcej...

Czy ludzie tańczyli na ulicy przed grzechem pierworodnym?

Miałam refleksję. Wspólnie tańczący ludzie w korkach. W moim mieście ludzie nie tańczą na ulicy, ale co najwyżej wpychają się w kolejkę, żeby szybciej dojechać. Pozdrawiamy się w drodze środkowym palcem. Dobrze, że nie słyszymy tego co czasem krzyczymy w autach. Macie...
Więcej...

Za dwie cebule i wstążkę

Czego chce matka dla swojego dziecka? No pewnie, że szczęścia. A czego może chcieć matka dla córki? Zamążpójścia. Miałam może 18 lat, gdy ,,sprzedano” mnie pewnemu Królowi (a raczej aktorowi, który takie postacie grywał) za wspomniane dwie cebule i wstążki. Życie...
Więcej...

Jak Lasowszczyzna długa i szeroka

Jak Lasowszczyzna długa i szeroka, tak wierzenia i zabobony liczne rozkwitały na jej ziemiach. Trzeba wiedzieć, że wiosna jest to pora roku, która w sercach Lasowiaków miała szczególne miejsce. Wiosenne porządki. Odbywały się przed świętami, z domu trzeba było wygnać...
Więcej...

I’m going on an adventure!

To, co ludzi pociągało od niepamiętnych czasów, to odkrywanie, podróże, przygoda. Najpierw zdobywanie skór na ubrania, potem nowych ziem, władzy, pieniędzy, kobiet, iphonów. Gdyby nie potrzeba podróży i odkrywania, nie jeździlibyśmy teraz wypoczywać na Seszele i nie...
Więcej...