Ja Wam pół litra, Wy mi pieczątkę: RCKiK.

Maj 29, 2017 | Spacerniak | 0 komentarzy

W opisie działu zapowiadałem, że będę pisać o miejscach ciekawych, wartych odwiedzenia na tyle, żeby wyjść na tajemnicze „pole”, o którym tak często mówią nasi internetowi przyjaciele. Jednym z takich miejsc jest niewątpliwie Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Rzeszowie – przybytek może nie obfitujący w rozrywki, a jednak mający setki stałych bywalców.

                 Los postanowił zadrwić ze mnie na tyle, że jako inżynier jestem zewsząd otoczony umysłami biologiczno – chemicznymi. Na porządku dziennym słucham więc ich dyskusji, które osobiście terminuję „biolchemowym bełkotem”. Zalewany setkami ciekawostek o wiązaniach chemicznych, anatomii człowieka czy klasyfikacji mięsa, mleka i wody mineralnej, sam regularnie pcham się do paszczy biologicznego lwa – tytułowego RCKiK, czyli Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa.

To zdjęcie nie ma nic wspólnego z artykułem

 

Po co oddawać krew?

Od czasów kolonizacyjnych świat niebywale ruszył do przodu: pojawiły się komputery, amfetamina, samoloty, a wraz z nią ruszyła i medycyna. Na świecie codziennie przeprowadza się tysiące operacji i transfuzji. Jednak do ich przeprowadzania niezbędna jest krew, której niestety nie da się w żaden sposób wyprodukować, ani tym bardziej niczym zastąpić. Zapotrzebowanie jak na złość nie spada, a wręcz rośnie. Coraz to więcej katastrof, wypadków, chorób cywilizacyjnych. A skądś tę krew trzeba wziąć. Dlatego istnieje takie właśnie coś jak honorowe krwiodawstwo.

Załóżmy, że chcemy się odjanuszyć, dołożyć swoją cegiełkę na jakiś dobry cel, chcemy oddać krew. Super! Co dalej?

Zdjęcie poglądowe RCKiK

 

First blood

Pierwej robimy szybki rachunek sumienia, żeby oszczędzić sobie niepotrzebnego spaceru:
Czy mamy raka? Czy chorujemy na serce lub inne choroby układu krążenia? Czy mamy wirusowe zapalenie wątroby, HIV, schizofrenię, malarię czy może po prostu jesteśmy obecnie lekko przeziębieni? Jeśli tak, to niestety wizytę w RCKiK musimy odłożyć w czasie. Jeżeli nie – super! Jesteśmy na jak najlepszej drodze.
Drugim krokiem jest odwiedzenie (może być z buta) wspomnianego RCKiK na ul. Wierzbowej 14 (przed tęczowym mostem od strony ul. Rejtana). Wchodząc do środka nie zrażamy się długością potencjalnej kolejki – przecież im nas więcej, tym lepiej! Czekamy grzecznie na swoją kolej, podajemy pani dowód osobisty lub paszport i dostajemy duży, straszny kwestionariusz do wypełnienia.

Typowa legitymacja HDK

Dlaczego kwestionariusz jest duży i straszny? Ano dlatego, że osoby, które będą przyjmować naszą krew są zwykle mocno osłabione. Mogą to być osoby po wypadkach, chorobach nowotworowych, czy też mogą to być noworodki. Z tego względu, nawet jeśli nasze zapalenie płuc sprzed tygodnia już nam nie straszne, to wcale nie znaczy, że organizm biorcy będzie równie odporny co nasz. W kwestionariuszu odpowiadamy więc zgodnie z prawdą: czy jesteśmy obecnie zdrowi, czy w 1996 roku byliśmy w Wielkiej Brytanii, czy mamy HIV, czy nasza żona ma HIV, czy kochanek naszej żony ma HIV, czy braliśmy aspirynę, leki przeciwzapalne, hormon wzrostu, et cetera, et cetera. Odpowiedzi są oczywiście do dyspozycji wyłącznie naszej i lekarza, nikt inny nie ma do nich wglądu. Pełny kwestionariusz znajdziecie tutaj: LINK

Gdy wypełnimy duży i straszny kwestionariusz siedzimy sobie spokojnie na korytarzu i czekamy, aż nasz numer zostanie wezwany do pokoju badań. Tam nakłuwają nam palucha (gitarzyści – polecam poprosić o nakłucie u prawej dłoni) i mierzą cukier. Wracamy na korytarz i znów czekamy, tym razem na wezwanie do lekarza. Wchodzimy, mówimy dzień dobry i podajemy nasz straszny kwestionariusz. Pan/pani doktor dopytuje nas o szczegóły, mierzy ciśnienie, wagę i jeśli wszystko jest w porządku, oddelegowuje nas do poczekalni, gdzie przy darmowej kawie lub herbacie czekamy na wezwanie do donacji.

Pobierane jest najpierw 50 ml krwi na badania, a następnie właściwe 450 ml do woreczka. Po wszystkim czekamy jeszcze chwilę na siedzeniu i odbieramy pieczątkę do legitymacji HDK oraz ewentualne zwolnienie ze szkoły lub pracy. Wracamy do poczekalni, pijemy jeszcze jedną kawę lub herbatę i odbieramy nasze 4500 kcal w postaci czekolad. Tak kończy się nasza przygoda.

Czekolady, które otrzymujemy za donację. Gorzkie zawsze oddawałem mamie na polewy

 

Czy warto?

Jak pamiętacie z artykułu o Bieszczadach mam naturę leniwej buły. Jednak niedługo po osiemnastce zacząłem regularnie oddawać krew, a było to dla mnie tak naturalnym odruchem, że chyba nigdy nie zadawałem sobie pytania „po co?”. Dla mnie to tylko pobudka kilka godzin wcześniej, 2-3 godziny w korytarzu i stracone pół litra, które regeneruje się w ciągu dwóch dni. Nawet jeśli tej krwi miałoby być za dużo w magazynach, to lepiej tak, niż gdyby miało jej być za mało.
Nie wystarczy niestety jedna czy dwie duże akcje, żeby narobić zapasów. Krew ma swoją datę ważności, około 30-40 dni, a po tym czasie nadaje się do wyrzucenia. Dlatego ważne są regularne donacje.

Oddając krew, możemy ponadto liczyć na:

  • zwolnienie ze szkoły/pracy w dniu oddawania krwi, a w przypadku niedopuszczenia nas do donacji, zwolnienie na czas wykonywania badań
  • każdorazowe badania wirusologiczne
  • posiłek regeneracyjny o wartości 4500 kcal (9 czekolad) oraz kawa i herbata
  • ulga podatkowa z tytułu oddawanej krwi
  • zwrot kosztów dojazdu do punktu poboru krwi
  • darmowe wyrobienie krew karty

Po kilku donacjach otrzymujemy darmową KrewKartę z naszą grupą krwi. Jest do jedyny, poza legitymacją HDK dokument, którego ratownicy medyczni mogą użyć, by potwierdzić naszą grupę krwi, bez potrzeby przeprowadzania analiz. Bardzo przydatne w momencie wykrwawiania się.

 

Staszek Napiórkowski

Staszek Napiórkowski

Autor

Diecezjalny Dzień Młodzieży w Rzeszowie

Duszpasterstwo Młodzieży Diecezji Rzeszowskiej zaprasza na Diecezjalny Dzień...
Więcej...

LEDNICA – wyjazd młodzieży z diecezji rzeszowskiej

LSO - KSM - OAZA - RAM czyli Duszpasterstwo Młodzieży Diecezji Rzeszowskiej...
Więcej...

Europejskie spotkanie młodych TAIZE

Duszpasterstwo młodzieży organizuje wyjazd do Turynu na Europejskie spotkanie...
Więcej...

XXXVI Światowy Dzień Młodzieży

Duszpasterstwo Młodzieży zaprasza do udziału i zaproszenia młodzieży z parafii...
Więcej...

XXIV Pielgrzymka maturzystów na Jasną Górę

„Mamo! Stajemy przed Tobą i prosimy o autentyczność życia, radość i mądrość....
Więcej...

Franciszek radzi:

Módlmy się za wszystkie ofiary ludobójstwa i dołóżmy starań, aby tej zbrodni nigdy już na świecie nie popełniano.

Franciszek radzi:

Uczmy się od Najświętszej Maryi Panny mieć serce pokorne i zdolne przyjąć dary Boże.

Franciszek radzi:

Kościół nie wzrasta przez prozelityzm, ale przez przyciąganie.
Prozelityzm?

Franciszek radzi:

Jezus nadał sens mojemu pobytowi tu na ziemi i daje mi nadzieję na życie przyszłe.

Franciszek radzi:

Jezus uczy skupiać się zawsze na tym, co istotne, i przyjmować odpowiedzialnie otrzymaną misję.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Miłosierdzie nie jest jakąś dygresją w życiu Kościoła, ale stanowi samo jego życie i czyni Ewangelię namacalną.

Franciszek radzi:

Aby spotkać drugiego, należy wyjść z własnych ograniczeń. Jeśli tego nie uczynimy, także my, chrześcijanie, zarazimy się podziałami.

Franciszek radzi:

Wielki Post zachęca nas usilnie do nawrócenia: jesteśmy wezwani, by powrócić do Boga całym sercem.

Franciszek radzi:

Post nie jest tylko odmawianiem sobie chleba. Jest także dzieleniem się nim z głodnymi.

Sercu bliski Beskid Niski

Jakiś czas temu pisałem pokrótce o Bieszczadach. Temat o tyle rozległy jak i znany co same Bieszczady – wszak niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto choć raz nie zdobył Tarnicy, czy nie leżakował nad wodą w Polańczyku czy Solinie. Dziś jednak będzie o rejonie trochę...
Więcej...

Miłość?

W dzisiejszym odcinku recenzji filmowych postanowiłam podzielić się z wami refleksją na temat obrazu nagrodzonego w 2013 roku Oscarem za najlepszy film nieanglojęzyczny oraz Złotą Palmą na festiwalu w Cannes. Chociaż minęło już sporo czasu od obejrzenia filmu o...
Więcej...

Żyć na pełnej petardzie

Jak pewnie większość osób domyśliła się po tytule artykułu, pragnę wam przedstawić pozycję książkową stworzoną przez ks. Jana Kaczkowskiego i Piotra Żyłkę ,,Życie na pełnej petardzie”. Wielu z was na pewno kiedyś widziało okładkę książki w księgarniach, na portalach...
Więcej...

Dlaczego nie?

Czekanie z seksem do ślubu to najgorsza rzecz, jaka może się człowiekowi przydarzyć. I najlepsza. Jesteśmy parą tydzień. Karol przyjechał do mnie, do Krakowa. Siedzimy na kanapie. Nagle przypominam sobie o ważnej sprawie, której jeszcze nie przegadaliśmy. „Karol, bo...
Więcej...

Duchowa Adopcja dziecka poczętego

Formuła przyrzeczenia, którą powinny odmówić osoby podejmujące duchową adopcję. Poprzedzamy ją wykonaniem znaku krzyża oraz krótką modlitwą (Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu) *Najświętsza Panno, Bogarodzico Maryjo, wszyscy Aniołowie...
Więcej...