Przedślubne Zapalenie Mózgu

Kwi 5, 2017 | Pół żartem, pół narzeczeństwo, czyli ślepa kulawego | 0 komentarzy

On klęka i pyta, czy zostaniesz jego żoną. Sto zdjęć pierścionka i milion telefonów „zaręczyliśmy się” później zaczyna docierać – będziemy małżeństwem. Ale zanim to, to przynajmniej rok przygotowań, szukanie sali, zespołu, fotografia i >>ojejku jejku<< sukni. Jak w tym wszystkim nie zwariować?

Szczerze? Nie mam bladego pojęcia. Co więcej – jestem przekonana, że jeśli przyjmujesz tę informacje spokojnie, to na pewno nie wszystko jest z tobą w porządku (albo nie, a ja po prostu mierzę swoją miarą). Prawie miesiąc po zaręczynach kilka razy w tygodniu łapałam się na tym, że jakaś pozornie niewinna informacja kopie mnie w twarz, a ja siedzę otępiała i jedyne co jestem w stanie wykrztusić to „będziemy małżeństwem/będę żoną”. Dzwonię wtedy do kogoś i dzielę się tą wciąż szokującą informacją z kimś bliskim. Oczywiście odpowiedź którą dostaję jest „wiem” (w domyśle „wiem, mówiłaś już o tym setki razy”). ¾ mojego mózgu to migający neon ŚLUB – prywatna dyskoteka non-stop.

Nigdy nie chciałam być dziewczyną, która dostaje bzika, bo dostała ładną biżuterię. Tylko nagle, kiedy to się w końcu dzieje, okazuje się, że sprawa jest dużo bardziej złożona – w najbliższym czasie zmieni się całe moje życie – od miejsca zamieszkania, przez nazwisko, po fakt, że budząc się nie będę oglądała ryjków moich pluszaków, a kogoś innego.

Tylko jak zachować rozsądek, kiedy dzieją się takie rzeczy? Oprócz (fascynujących i cudownych) zmian, ta pierwsza decyzja „tak, zostanę twoją żoną” pociąga za sobą milion kolejnych. Zaplanowanie ślubu i wesela, a także początków wspólnego życia jest bardzo absorbujące i wymaga podjęcia ogromnej ilości decyzji. Po obejrzeniu 30 sal, przesłuchaniu kilkunastu zespołów, przejrzenia oferty kilku fotografów (czyli kilkudziesięciu reportaży ślubnych) i nieustannego scrollowania Pinteresta i kilku grup mających w nazwie „ślub/wesele” ma się wrażenie, że na świecie w ciągu najbliższej dekady nie wydarzy się nic poza „naszym najważniejszym dniem”. Jestem święcie przekonana, że na pierścionkach zaręczynowych przekazywane są wirusy Przedślubnego Zapalenia Mózgu (PZM) i to one za to odpowiadają. Jak się to leczy? Co z tym zrobić?

 

Pogodzić się. Ukochany mężczyzna chce z Tobą spędzić resztę życia. Przy obecnym kryzysie męskości to, że on się na to zdecydował jest małym cudem (sorry panowie). Będziecie sobie ślubować miłość i bycie razem na zawsze, a potem zrobicie super imprezę, na której będą wszyscy ważni dla was ludzie. To jest powód do radości, ekscytacji i gadania o tym 24/7 i jest to totalnie normalne. Jeśli ktoś zaczyna marudzić, że musi tego znowu wysłuchiwać, to zastanów się, czy czasem nie ma racji (jeśli jest to współlokatorka/najlepsza przyjaciółka, albo inna osoba, z którą spędzasz dużo czasu, to jest duża szansa, że ma. Nie dotyczy to Narzeczonego – on cię w to wmanewrował, niech cierpi razem z tobą). Jeśli nie, to niech spada – masz prawo się cieszyć, a bliskie ci osoby powinny się cieszyć z Tobą.

Wyznacz sobie czas. Wszystko spoko, ale nie da się funkcjonować normalnie przez rok, gotować, uczyć się, pracować, zdać sesję, napisać magisterkę z białą, tiulowo-koronkową masą zamiast mózgu. Ja dałam sobie miesiąc. Przez ten czas mogłam być cała ślubem i weselem, spędzać połowę swojego czasu na przeglądaniu blogów ślubnych, a drugie pół na opowiadaniu co tam znalazłam. Po tym czasie postanowiłam wrócić do normalnego funkcjonowania i zajmowania się codziennym życiem (ostatni panieński rok – HALO! Tyle rzeczy do zrobienia i przetańczenia!). Oczywiście, że temat ślubu dalej będzie. Ale po tym miesiącu nie będę zaczynała każdej rozmowy od „zaręczyłam się” albo „znaleźliśmy sale” (no dobra, nigdy tego nie robiłam, ale wiecie o co chodzi). Po tym czasie koniec jęczenia i paranoicznej ekscytacji, ale konkret – na tym etapie planowania trzeba załatwić takie rzeczy, więc je robimy, przegadujemy i ustalamy to czy tamto. Jak ktoś zapyta o postępy odpowiadam bez przęciągania tematu na dwu godzinne opowiadanie o pomysłach na dekoracje. Oczywiście babskie wieczory rządzą się swoimi prawami.

Nie zapomnij o najważniejszym. Wygląd sukienki i dobór fotografa to naprawdę ważne rzeczy. Szkoda by było za 20 lat zgrzytać zębami przeglądając początkowe strony rodzinnego albumu. Ale w takim szale i wybieraniu tego co najlepsze łatwo zapomnieć o najbardziej istotnej rzeczy – za rok zostaniecie małżeństwem, zdeklarujecie się, że spędzicie ze sobą resztę życia. BĘDZIECIE ZE SOBĄ DZIEŃ W DZIEŃ PRZEZ OKOŁO 60 LAT. Warto się na to przygotować. Co więcej – małżeństwo to sakrament. Do komunii przygotowujemy się rok, do bierzmowania całe gimnazjum, dorośli katechumeni do chrztu przynajmniej 2 lata, księża do kapłaństwa 6 lat. Z dużą dozą pewności mogę zapewnić, że nawet najlepsze nauki przedmałżeńskie nie przygotują wystarczająco do tej roli. Dlatego moje „będę żoną” to nie jest „jak mam się ubrać na ten dzień?” tylko „będę jego przyjaciółką, powierniczką, pierwszym kontaktem, najlepszym kumplem, matką jego dzieci – jak mam to zrobić dobrze?”. Przygotowuj ślub, ale jednocześnie i przede wszystkim przygotowuj SIEBIE do małżeństwa.

A gdyby mnie tak ktoś… Postaw się na miejscu swojej najlepszej przyjaciółki – gdyby to ona wychodziła za mąż i gadała cały czas o dylematach kwiatkowo-wstążkowych jak byś reagowała, co byś myślała? Wspierałabyś ją i nic nie mówiła, jasne. A teraz na serio – czy gdybyś usłyszała produkowany przez siebie słowotok z ust kogoś innego – wytrzymałabyś? Jest to zazwyczaj trzeźwiąca refleksja.

Kiedy nie przechodzi. Może tak być, że nawet mając świadomość wszystkiego – że przeciągające się PZM jest niezdrowe, wszyscy mają już dość słuchania o twoich ślubnych dylematach i że przez to może ci uciec coś bardziej istotnego – dalej wszystkie twoje myśli są w jakiś sposób powiązane ze ślubem. Starasz się, żeby tak nie było, ale nic z tego. Nie walcz na siłę – kobiecy mózg jest bardzo złożonym narzędziem, może być tak, że nie uda ci się go przechytrzyć. Nie udawaj, że cię to nie pochłania zupełnie, jeśli tak jest. Jeśli już nikt z otoczenia nie jest cię w stanie słuchać (poza mamą – na nią zawsze możesz liczyć) wyrzucaj z siebie myśli w inny sposób – pisz pamiętnik, załóż bloga, zrób zeszyt/segregator ze ślubnymi inspiracjami, stwórz odpowiednią tablicę na Pintereście lub folder w komputerze. Wyznacz sobie określony czas w ciągu dnia, a kiedy on minie wstań od ślubu i rób resztę swojego życia. Jeśli potrzebujesz o tym rozmawiać z ludźmi to rób to, ale dawkuj im odpowiednią ilość informacji – coś powiedź przyjaciółce, coś koleżankom z uczelni, co innego bratu czy kuzynce – ty wyrzucisz z siebie wszystko, a twoi najbliżsi nie będą przeciążeni.

Czego PZM nie dotyczy? O ile ekscytacja sukniami i wiankami powinna w pewnym momencie osłabnąć, to podjara „będziemy małżeństwem” nie powinna słabnąć po zaręczynach – raczej tylko rosnąć. W końcu, jeśli do ślubu podchodzi się racjonalnie, czyli nie tylko jak do dnia, w którym raz w życiu będziesz mogła ubrać balową suknię i nikt się na ciebie krzywo nie popatrzy, a jak do jedynego takiego dnia w życiu, pierwszego dnia najwspanialszej przygody przeżywanej z najlepszym przyjacielem, to z każdym dniem można się tylko cieszyć jeszcze bardziej – nawet jest to wskazane.

Ale wiecie, ja wcale nie muszę mieć racji – w momencie, kiedy pisałam ten tekst, zostały mi jeszcze cztery dni na swobodne chorowanie, więc mój mózg był jeszcze w nienajlepszym stanie. Jednak po czterech miesiącach od zaręczyn mogę ze spokojem stwierdzić – Przedślubne Zapalenie Mózgu przechodzi. W co się zamienia? O tym też wam kiedyś opowiem.

Kasia

Kasia Janowska

Kasia Janowska

Autor

Taka to bułka

Mąka, mleko, jajko, odrobina cukru na osłodę życia i drożdże. Brytfanka...
Więcej...

Pod górkę z Maryją

Pod górkę z Maryją Świat katolicki dzieli się na wielkich miłośników Maryi...
Więcej...

To, co najważniejsze!

W piątek przed ślubem stresowałam się niesamowicie. Wszyscy próbowali mnie...
Więcej...

No bo o co chodzi?

Nienawidzę uzależniać się od ludzi. Staję się wtedy podatna na to, jak ci,...
Więcej...

Więcej niż tatuaż

Chyba już wiem dlaczego ludzie tatuują sobie imiona ukochanych na rękach,...
Więcej...

Franciszek radzi:

Módlmy się za wszystkie ofiary ludobójstwa i dołóżmy starań, aby tej zbrodni nigdy już na świecie nie popełniano.

Franciszek radzi:

Uczmy się od Najświętszej Maryi Panny mieć serce pokorne i zdolne przyjąć dary Boże.

Franciszek radzi:

Kościół nie wzrasta przez prozelityzm, ale przez przyciąganie.
Prozelityzm?

Franciszek radzi:

Jezus nadał sens mojemu pobytowi tu na ziemi i daje mi nadzieję na życie przyszłe.

Franciszek radzi:

Jezus uczy skupiać się zawsze na tym, co istotne, i przyjmować odpowiedzialnie otrzymaną misję.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Miłosierdzie nie jest jakąś dygresją w życiu Kościoła, ale stanowi samo jego życie i czyni Ewangelię namacalną.

Franciszek radzi:

Aby spotkać drugiego, należy wyjść z własnych ograniczeń. Jeśli tego nie uczynimy, także my, chrześcijanie, zarazimy się podziałami.

Franciszek radzi:

Wielki Post zachęca nas usilnie do nawrócenia: jesteśmy wezwani, by powrócić do Boga całym sercem.

Franciszek radzi:

Post nie jest tylko odmawianiem sobie chleba. Jest także dzieleniem się nim z głodnymi.

Zaproszenie: Wielkopostne rekolekcje SMSowe

Przygotowujemy się do Wielkiej Nocy Zmartwychwstania Chrystusa. Do nocy, kiedy On przeprowadza ludzkość ze śmierci do prawdziwego życia. Te 40 dni jakie przed nami, zaczynamy przeżywać od znaku popiołu, który jest totalnie wysuszony... - symbol grzechu i...
Więcej...

O tym, jak Jezus Chrystus „ożenił się z prostytutką”, czyli „Cham” Laco Adamika

  Ile razy można wybaczać? Ile tak naprawdę oznacza "aż do śmierci"? Gdzie jest granica, po przekroczeniu której możesz śmiało powiedzieć "próbowałem i nie udało się" i zabrać swoją część małżeńskiego majątku? I zostaniesz poklepany po ramieniu pytając, czy...
Więcej...

Idź i kochaj – wielkie święto młodych na polach lednickich

Kochani Młodzi! Zachęcamy Was do udziału w XXI Spotkaniu Młodych Lednica 2000. W tym roku zobaczymy się na Polach Lednickich 3 czerwca, a przyświecać nam będzie myśl, że celem spotkania jest…spotkanie. „Spotkamy się w wigilię Pięćdziesiątnicy. Ludzie, którzy zgodzą...
Więcej...

W cztery oczy z zezem

Poznaliśmy się na rekolekcjach. Animator RAMu i animatorka Oazy. Na jedną z randek poszliśmy na katechezę Neokatechumenatu, pierwszym co zrobiliśmy jako para było pójście na Mszę. Brzmi idealnie? Od początku było wiadomo, że w tym związku na pierwszym miejscu będzie...
Więcej...

Matka Kościół jest płodny i daje życie

Bóg przychodzi do nas przez proste rzeczy, drugiego człowieka. Wykorzystuje każdą sytuację naszego życia, żeby się z nami spotkać i dawać nam życie. Jedną z takich sytuacji była kolejna „Rzeszowska DobraNocka” pod nazwą „Tu zaczyna się życie”.  Czy rzeczywiście?...
Więcej...