Każda z nas jest urzekająca…

Kwi 28, 2017 | Z pamiętnika Młodej Księgarki | 0 komentarzy

Ta recenzja będzie skierowana w szczególności do pań. Będzie o kobiecym sercu, charakterze i pragnieniach. Jak sam opis książki sugeruje – o odkrywaniu tajemnic kobiecej duszy.

John Eldredge i jego książka „Dzikie serce” jest tak znana i wszechobecna we wszystkich księgarniach, że chyba wszyscy o niej słyszeli. Jest to książka o „tęsknotach męskiej duszy”. Świetne opinie o „Dzikim sercu” słyszałam zarówno od kolegów jak i koleżanek z różnych wspólnot, a także od księży. Zachęcona dobrymi słowami postanowiłam sięgnąć po propozycję dla kobiet napisaną przez Johna i jego żonę Stasi.

I to byłby koniec, choć miało być tak pięknie…

Na wstępie zaznaczam, że należy  koniecznie dobrnąć do końca recenzji.

Dlaczego więc piszę, że tu się te piękne frazesy kończą? Bo ta książka mocno i na dość długi czas odrzuciła mnie od siebie po przeczytaniu zaledwie kilku stron (i z tego co słyszałam, to nie tylko mnie). Wydaje się, że wszystko to przez sposób w jaki została napisana – zwroty, porównania i powtarzane hasła sprawiają, że książka wydaje się kiczowata i przywodzi na myśl kiepski poradnik psychologiczno –coachingowy. Hmmm… Brzmi dość nieciekawie i zaręczam wam, miejscami naprawdę było ciężko uniknąć grymasu na twarzy, bo o ile wypowiedzi Johna czytało się w miarę dobrze, to niestety sposób w jaki pisze Stasi wyjątkowo mnie irytował.

To po co w ogóle ta recenzja?

Bo mimo wszystko WARTO! Tak, nie zwariowałam, warto przeczytać książkę, która najprawdopodobniej będzie was irytować i nie będzie się wam podobać . A dlaczego? Odpowiem na podstawie tego co mnie dała ta książka i co pozwoliła mi odkryć.

Pierwsze, co nas uderza, będąc już po paru rozdziałach, to nieustannie powtarzanie „jesteś piękna”, „masz piękne serce”, „jesteś księżniczką” oraz częste przywoływania słowa „kobieta” i wyrazów od niego utworzonych. O ile na początku było to dość miłe, to ciągłe pojawianie się tych zwrotów przez 213 stron książki staje się irytujące, jednak….

Gdy byłam już w połowie książki zauważyłam jak zmienił się mój stosunek do tych wyrazów i sformułowań. Nie były już miłe, wprawiające w zakłopotanie, lecz stawały się coraz bardziej naturalne. Gdy ktoś co chwilę powtarza Ci, że jesteś piękna, bo tak stworzył cię Bóg i tak właśnie cię widzi, to zaczyna się to wdrukowywać w twój umysł, a następnie w twoje serce.

Niesamowite jest to jak „Urzekająca” zmusza do pracy nad sobą, do zastanawiania się nad swoimi uczuciami, pragnieniami oraz zranieniami. Uczy jak się z nimi mierzyć i nazywać po imieniu, bo tylko tak możemy coś w sobie zmienić i faktycznie odkryć swoją kobiecość, tę prawdziwą, Bożą. Po przeczytaniu krótkiego fragmentu (bo niestety tylko tyle byłam w stanie jednorazowo zdzierżyć) zawsze zastanawiałam jak to, o czy mowa jest w tej książce, odnosi się do mojego życia, mojej historii i moich relacji. Myślę, że to jest koronny argument, dlaczego wbrew przeciwnością należy przeczytać tę książkę do końca. Jest ona pierwszą, która zmusiła mnie tak bardzo do stawiania samej sobie pytań o siebie.

Co mi dała urzekająca?

Przede wszystkim otworzyła mi oczy na to, jak powinnam patrzeć na swoją kobiecość, pozwoliła mi dostrzec jaką dziewczyną jestem, jakie są moje pragnienia, zranienia oraz zachowania i skąd się biorą. Jednym słowem pozwoliła stanąć w prawdzie przed tym jaka jestem, jaki jest mój charakter.

Zaprosiła mnie też do zmiany spojrzenia na moją relację z Bogiem jako kobiety, a także na stosunek do Słowa, jakie On mi daje, właśnie jako do kobiety. Ale o tym nie będę już pisać, gdyż myślę, że same musicie się o tym przekonać na własnej skórze.

Teraz jako próbkę pragnę wam zamieścić fragment tej książki, który wzbudził we mnie chyba największy bunt.

,,Była piękna jesienna noc w Kolorado. Szłam wzdłuż ścieżki do parku naszego domu. Powietrze było  świeże i czyste, gwiazdy migotały i lśniły. Chłonęłam piękno, zostawiając za sobą troski minionego dnia. (…) Idąc, czułam się olśniona tym wszystkim i zaczęłam sławić Boga za wielką pracę jaką wykonał . <<To jest takie piękne, Panie. Gwiazdy są zdumiewające!>>

<<Cieszę się, że ci się podoba, kochanie.>> ‘’

Chwila moment – jak? Co tam jest napisane? Kochanie? Ale jak to….

Właśnie przez ten wewnętrzny bunt, jaki poczułam w tym momencie książki, ten fragment jest chyba moim ulubionym. Pisząc dalej zastanawia się, czy sobie tego przypadkiem nie wymyśliła, dochodzi jednak do wniosku, że nie. To były słowa Boga skierowane specjalnie do niej.

Jesteś w stanie przyjąć to, że Pan Bóg mówi tak też do ciebie? Bo ja na pewno nie, biorąc pod uwagę moją reakcję, a przecież nie raz już czytała księgę Pieśni nad pieśniami…

Ola Bieniasz

Ola Bieniasz

Autor

Taka to bułka

Mąka, mleko, jajko, odrobina cukru na osłodę życia i drożdże. Brytfanka...
Więcej...

Pod górkę z Maryją

Pod górkę z Maryją Świat katolicki dzieli się na wielkich miłośników Maryi...
Więcej...

To, co najważniejsze!

W piątek przed ślubem stresowałam się niesamowicie. Wszyscy próbowali mnie...
Więcej...

No bo o co chodzi?

Nienawidzę uzależniać się od ludzi. Staję się wtedy podatna na to, jak ci,...
Więcej...

Więcej niż tatuaż

Chyba już wiem dlaczego ludzie tatuują sobie imiona ukochanych na rękach,...
Więcej...

Franciszek radzi:

Módlmy się za wszystkie ofiary ludobójstwa i dołóżmy starań, aby tej zbrodni nigdy już na świecie nie popełniano.

Franciszek radzi:

Uczmy się od Najświętszej Maryi Panny mieć serce pokorne i zdolne przyjąć dary Boże.

Franciszek radzi:

Kościół nie wzrasta przez prozelityzm, ale przez przyciąganie.
Prozelityzm?

Franciszek radzi:

Jezus nadał sens mojemu pobytowi tu na ziemi i daje mi nadzieję na życie przyszłe.

Franciszek radzi:

Jezus uczy skupiać się zawsze na tym, co istotne, i przyjmować odpowiedzialnie otrzymaną misję.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Miłosierdzie nie jest jakąś dygresją w życiu Kościoła, ale stanowi samo jego życie i czyni Ewangelię namacalną.

Franciszek radzi:

Aby spotkać drugiego, należy wyjść z własnych ograniczeń. Jeśli tego nie uczynimy, także my, chrześcijanie, zarazimy się podziałami.

Franciszek radzi:

Wielki Post zachęca nas usilnie do nawrócenia: jesteśmy wezwani, by powrócić do Boga całym sercem.

Franciszek radzi:

Post nie jest tylko odmawianiem sobie chleba. Jest także dzieleniem się nim z głodnymi.

Ból niefizyczny

Gdy nie bawi cię już świat poszczenia od słodyczy, co jest chyba nieodmiennie od wielu lat czołowym postanowieniem wielkopostnym, podrzucam kilka pomysłów na to czego w Poście można sobie odmówić i w jakim celu. Muzyka Niesłuchanie jej jest praktycznie niemożliwe,...
Więcej...

Mogę coś zrobić zamiast tylko patrzeć

Światowe Dni Młodzieży przeszły z wielkim hukiem. Czy coś jeszcze zostało w młodym człowieku po tym wydarzeniu. Spotkaliśmy się z Patrycją, obecnie opiekunką w żłobku, uczestniczką ŚDM. Czy pamięta ona wydarzenie z lipca 2016 roku które działy się na naszej ziemi? Czy...
Więcej...

Oto Bóg przychodzi do nas wszystkich

„Jest w moim Kraju zwyczaj, że w dzień wigilijny, Przy wzejściu pierwszej gwiazdy wieczornej na niebie, Ludzie gniazda wspólnego łamią chleb biblijny, Najtkliwsze przekazując uczucia w tym chlebie. „ Cyprian Kamil Norwid Razem z Maryją i Józefem, naśladując ich...
Więcej...

Jak sporty to tylko zimowe

Serdecznie zapraszamy do udziału w zimowisku na nartach organizowanym przez KSM naszej diecezji. Będzie to czas szczególny. Czas z Bogiem, sportem, integracją i KSM-em.  🎿🏂 Szczegóły na plakatach i w opisie formularza zapisów: https://goo.gl/forms/iHny8GaUIx8A0czi2...
Więcej...

Z czym nam się kojarzy kolędowanie

Odpowiadając na pytanie tytułowe, chyba tylko z księdzem, który w okresie po Bożym Narodzeniu odwiedza nasze domy, jednak w tradycji ludowej kolęda wiążę się z czymś innym. Głównym celem kolędowania było składanie życzeń urodzaju gospodarzom, zamążpójścia panien i...
Więcej...