Żyć na pełnej petardzie

Mar 5, 2017 | Z pamiętnika Młodej Księgarki | 0 komentarzy

Jak pewnie większość osób domyśliła się po tytule artykułu, pragnę wam przedstawić pozycję książkową stworzoną przez ks. Jana Kaczkowskiego i Piotra Żyłkę ,,Życie na pełnej petardzie”. Wielu z was na pewno kiedyś widziało okładkę książki w księgarniach, na portalach społecznościowych lub słyszało o niej od znajomych. Recenzja ta jest więc przede wszystkim dla tych, których tak jak mnie, odstraszył szum powstały wokół  powyższej książki i postaci ks. Kaczkowskiego.

Słowami wstępu…

Dla tych, których literatura religijna być może odstrasza mam dobrą wiadomość. Nie znajdziecie w ,,Życiu na pełnej petardzie” górnolotnej teologii, ani głębokich przemyśleń filozoficznych . Gdybym miała opisać jednym wyrażeniem o czym jest ta książka, powiedziałabym ,,życiowo o wierze”. Książka jest rodzajem autobiografii ks. Jana, który rozmawiając z Piotrem Żyłką tworzy jednocześnie swoiste FAQ przeciętnego katolika  rozmawiającego z duchownym.

No to o czym mówi?

Zaczyna od początków, czyli od dzieciństwa, opowiada o domu rodzinnym i rodzicach – historie opowiedziane z typowym dla ks . Kaczkowskiego humorem. Od pierwszych stron książka tętni optymizmem i pozytywnym nastawieniem do życia. Opowiadając o czasach szkolnych, drodze do kapłaństwa, posłudze jako prezbiter czy spełnianiu marzenia o hospicjum, tak naprawdę mówi jak radzić sobie z porażkami i pokonywać przeciwności, dążyć do celu za wszelką cenę. Człowiek, o którym można powiedzieć,  że całe życie miał pod górkę – a jednak dzięki swojej zawziętości osiągnął wszystko, o czym marzył.

Tutaj wypada powiedzieć kilka słów o ks. Janie Kaczkowskim. Prezbiter , doktor teologii, bioetyk, którego nie chcieli przyjąć do seminarium z powodu bardzo dużej wady wzroku. Określał  siebie jako onkocelebryt ,  czyli kogoś kto jest znany z powodu nowotworu (cierpiał na glejaka), inicjator i dyrektor puckiego hospicjum. Robi wrażenie prawda?

Czytając ,,Życie na pełnej petardzie” oprócz ironicznego humoru ks. Jana, który niejednokrotnie może doprowadzić nas do łez, nie można także nie zauważyć bijącej od niego prawdziwości i szczerości, którą szczególnie widać w wypowiedziach o polskim katolicyzmie, gdzie bez ogródek krytykuje zarówno wiernych jak i księży. Szczerość ta, mimo iż miejscami niezwykle brutalna, mogąca nawet wprawić nas w wewnętrzny bunt z każdą stroną, rodzi jednocześnie coraz większe uznanie dla postaci ks. Jana.

Czy warto przeczytać?

Absolutnie tak. Polecam tę książkę każdemu, zarówno tym, którzy intensywnie udzielają się w Kościele, jak i tym, którym z Kościołem trochę mniej po drodze. Książka  o determinacji, wierze i radości życia napisana w sposób bezpretensjonalny, którą czyta się z niezwykłą przyjemnością, niecierpliwie przekładając kolejne kartki.

Tych którzy są jeszcze niezdecydowani pragnę poinformować, że dochód ze sprzedaży książki przeznaczony jest na puckie hospicjum 🙂

Ola Bieniasz

Ola Bieniasz

Autor

Taka to bułka

Mąka, mleko, jajko, odrobina cukru na osłodę życia i drożdże. Brytfanka...
Więcej...

Pod górkę z Maryją

Pod górkę z Maryją Świat katolicki dzieli się na wielkich miłośników Maryi...
Więcej...

To, co najważniejsze!

W piątek przed ślubem stresowałam się niesamowicie. Wszyscy próbowali mnie...
Więcej...

No bo o co chodzi?

Nienawidzę uzależniać się od ludzi. Staję się wtedy podatna na to, jak ci,...
Więcej...

Więcej niż tatuaż

Chyba już wiem dlaczego ludzie tatuują sobie imiona ukochanych na rękach,...
Więcej...

Franciszek radzi:

Módlmy się za wszystkie ofiary ludobójstwa i dołóżmy starań, aby tej zbrodni nigdy już na świecie nie popełniano.

Franciszek radzi:

Uczmy się od Najświętszej Maryi Panny mieć serce pokorne i zdolne przyjąć dary Boże.

Franciszek radzi:

Kościół nie wzrasta przez prozelityzm, ale przez przyciąganie.
Prozelityzm?

Franciszek radzi:

Jezus nadał sens mojemu pobytowi tu na ziemi i daje mi nadzieję na życie przyszłe.

Franciszek radzi:

Jezus uczy skupiać się zawsze na tym, co istotne, i przyjmować odpowiedzialnie otrzymaną misję.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Miłosierdzie nie jest jakąś dygresją w życiu Kościoła, ale stanowi samo jego życie i czyni Ewangelię namacalną.

Franciszek radzi:

Aby spotkać drugiego, należy wyjść z własnych ograniczeń. Jeśli tego nie uczynimy, także my, chrześcijanie, zarazimy się podziałami.

Franciszek radzi:

Wielki Post zachęca nas usilnie do nawrócenia: jesteśmy wezwani, by powrócić do Boga całym sercem.

Franciszek radzi:

Post nie jest tylko odmawianiem sobie chleba. Jest także dzieleniem się nim z głodnymi.

Bóg jest Bogiem Żywym – Spotkanie Modlitewne

Już w najbliższą sobotę - 25 listopada o 19:00 - w kaplicy przy plebanii w Zaczerniu odbędzie się spotkanie modlitewne dla młodych i ich rodzin. Przybywajcie i zaproście znajomych! Zapraszamy! 🙂 [apss_share] Módlmy się za wszystkie ofiary ludobójstwa i dołóżmy...
Więcej...

Pod górkę z Maryją

Pod górkę z Maryją Świat katolicki dzieli się na wielkich miłośników Maryi oraz na tych, którzy za nic w świecie nie mogą zrozumieć tych pierwszych. Nota bene ci pierwsi także dziwią się na wieść o istnieniu myślących inaczej. Czy pokora jest nudna? Gdyby się bliżej...
Więcej...

Rozmiar ma znaczenie

Strona w którą pójdę wybrana, więc należy przygotować się do tego pierwszego kroku. Miało iść jak z płatka, ale nie do końca tak wyszło. Nieraz z Kasią poruszaliśmy te tematy, więc teoretycznie miałem pojęcie, co jak miało wyglądać. Jednak jak na mój niezbyt...
Więcej...

I’m going on an adventure!

To, co ludzi pociągało od niepamiętnych czasów, to odkrywanie, podróże, przygoda. Najpierw zdobywanie skór na ubrania, potem nowych ziem, władzy, pieniędzy, kobiet, iphonów. Gdyby nie potrzeba podróży i odkrywania, nie jeździlibyśmy teraz wypoczywać na Seszele i nie...
Więcej...

Turnus KSM – czyli jak nauczyć się patrzeć

Pamiętam ten dzień doskonale, choć minęło już niemal dziewięć lat. Przyjechałam za wcześnie, kadra jeszcze spała snem sprawiedliwego. Było pusto, mgliście, cicho. Czy siedząc samotnie na tej ławeczce przed ośrodkiem KSM w Desznicy, czułam już, że to miejsce...
Więcej...