Pół żartem, pół narzeczeństwo – na początek

Sty 19, 2017 | Pół żartem, pół narzeczeństwo, czyli ślepa kulawego | 0 komentarzy

Najprawdopodobniej nie jesteśmy najbardziej oryginalną parą wszechświata. Z dużą pewnością możemy też zaświadczyć, że jest ogrom ludzi, którzy lepiej się znają na budowaniu relacji niż my. To co na pewno można o nas powiedzieć to to, że nie jesteśmy stereotypowym związkiem. I że mamy duże poczucie humoru. Trochę suche, ale zawsze.

Przy ustalaniu nazwy dla naszego działu pewnie doszłoby do rękoczynów gdyby nie to, że mieszkamy 170 km od siebie. Może nawet towarzyszyłoby temu demonstracyjne ściąganie pierścionka. Niestety (na szczęście?) przez Skypa mogłam tylko teatralnie przewracać oczami. Po kilku ciężkich godzinach i pomocy z zewnątrz stanęło na tym, co widzicie w nagłówku.

O czym to świadczy? Nie jesteśmy jednomyślni. Wraz z narzeczeństwem nie dostaliśmy jednego mózgu, choć dużo częściej odmieniamy teraz przez „my”. Dalej jesteśmy dość autonomicznymi jednostkami, którym podobają się różne rzeczy, przez co rodzą się konflikty, ale też usilne próby znalezienia wspólnego środka. Próbujemy też być zabawni. Karolowi wychodzi lepiej, mnie – różnie (tak naprawdę jestem z nim dlatego, że jako jedyny śmieje się z moich żałosnych żartów).

Przeglądając Internet pod hasłem „ślub” zauważyłam, że można znaleźć wszystko odnośnie organizacji wesela, bardzo trudno jest jednak znaleźć coś, co mogłoby pomóc przygotować się do małżeństwa. Będziemy próbowali więc napisać coś sensownego o związku, narzeczeństwie, drodze do małżeństwa, o tym jak my to próbujemy robić, jak nam wychodzi albo nie. O tym jak od początku staramy się to robić w trójkącie – nasza dwójka i Bóg. Raczej nie będzie słodziutko z serduszkami i tęczą, bo po pierwsze to nie nasz styl, a poza tym życie jakie jest każdy widzi.

Specjalistami nie jesteśmy, więc jedyne co możemy zrobić, to podzielić się swoim doświadczeniem. Pokażemy wam naszą drogę do małżeństwa, kilka fajnych rzeczy, które przez dotychczasowy rok udało nam się wypracować. Takie jest przynajmniej założenie. Jak wyjdzie – zobaczymy.

Mimo że ciągle do przodu, to my raczej jak ten ślepy z kulawym – ciężko i mozolnie. Ale bez siebie nawzajem było by jeszcze gorzej. I najważniejsze – bez tego trzeciego, a raczej pierwszego, nie posunęlibyśmy się nawet o milimetr. (Dlatego też pół narzeczeństwo. O ile sami ze sobą czujemy się pełnowartościowymi ludźmi (metaforycznie – całe z nas jabłka, nie żadne połówki, które trzeba sklejać), to w perspektywie tego, w co planujemy się wpakować, dla własnego bezpieczeństwa Jemu zostawiamy przewagę głosu.)

Kasia


 

Narzeczeństwo to czas przygotowania. Do czego? Niemal każdy odpowie, że do małżeństwa. Czym jest małżeństwo? To pytanie już trochę trudniejsze, poważniejsze. Sceptycy powiedzą, że to moment kiedy kończy się wolność faceta, inni określą to jako ustatkowanie, bycie mężem to bycie poważnym człowiekiem. Jestem raczej z tych ludzi, którzy nie lubią brać wszystkiego zbyt poważnie, bo zbyt poważnie to nudno.

Narzeczeństwo to z punktu widzenia całego mojego przyszłego życia bardzo istotna (żeby nie powiedzieć poważna) sprawa. Ma to być czas, który pozwoli mi przygotować się na zmiany, ogromne zmiany: myślenia, życia, decydowania, planowania, (na szczęście nie zmianę nazwiska). Patrząc na to myślę, że nie mogę być pewien czy cokolwiek poza tym sakramentem zostanie ze mną do śmierci. Psa potrąci samochód, rower ktoś ukradnie, nawet nie jestem pewien czy moja nerka tyle ze mną wytrzyma… i pod tym względem patrzę na małżeństwo najbardziej poważnie jak się da. Tylko że poważnie znaczy nudno. Może jednak w tej sytuacji bardziej niż poważnie pasuje odpowiedzialnie. Bo przecież na pewno nie nudno, a ciekawie i ekscytująco!  Zaczyna się wielka przygoda – narzeczeństwo.

Pół żartem, pół narzeczeństwo będzie to, mam nadzieje, cykl artykułów o narzeczeństwie właśnie. Osób szukających poradnika od razu ostrzegam: jestem początkujący, to moje pierwsze narzeczeństwo, nie znam się na tym. Chcemy z moją Narzeczoną zrobić rzecz mówiącą o ważnej rzeczywistości, ale lekkostrawną, taką która palcem pokazywalcem wskazuje istotne elementy naszej układanki. Po co? Odpowiedzi jest kilka. Tym co ja chciałbym przemycić jest pokazanie, że nawet początkujący da sobie z tym rade, i o ile zrobi to bez emocjonalnych uniesień (głupio), za to z głową na karku i różańcem w ręce (mądrze) będzie z tego niezwykle zadowolony i szczęśliwy. Nawet będąc „zniewolonym” przez zawiłe czasami w tej kwestii nauczanie Kościoła.  „Bo te pary, co to są z tych kościelnych tych, to dziwne jakieś, święte, za ręce się tylko trzymajo, modlo, razem nie mieszkajo, jednym słowem dziwne…”. Jak mawiał klasyk: Moja ocena tej sytuacji jest następująca: obraz jak najbardziej nie na miejscu, mylny i nie do końca prawdziwy, prześmiewczy i na dodatek nie o mnie. A co do Kościoła, to jestem mu bardzo wdzięczny za to, że od dawien dawna pokazuje przepis na udane wypieczenie tego placka. Jeśli czegoś nie doda się za wcześnie, pozwoli się wyrosnąć i dobrze upiecze to będzie zachwycające (moja Narzeczona będzie dumna z kulinarnych porównań). Inna odpowiedz na pytanie: „po co?” to po to, żeby umieć nazwać to co we mnie siedzi, bo pisząc ten tekst musze się nad tym wszystkim najpierw zastanowić, a nie wiem czy robiłbym to w innych okolicznościach.

W skrócie: jak ślepa i kulawy chcą iść, a co najważniejsze dojść do celu.

Karol

Kasia Janowska i Karol Łoboda

Kasia Janowska i Karol Łoboda

Autor

Taka to bułka

Mąka, mleko, jajko, odrobina cukru na osłodę życia i drożdże. Brytfanka...
Więcej...

Pod górkę z Maryją

Pod górkę z Maryją Świat katolicki dzieli się na wielkich miłośników Maryi...
Więcej...

To, co najważniejsze!

W piątek przed ślubem stresowałam się niesamowicie. Wszyscy próbowali mnie...
Więcej...

No bo o co chodzi?

Nienawidzę uzależniać się od ludzi. Staję się wtedy podatna na to, jak ci,...
Więcej...

Więcej niż tatuaż

Chyba już wiem dlaczego ludzie tatuują sobie imiona ukochanych na rękach,...
Więcej...

Franciszek radzi:

Módlmy się za wszystkie ofiary ludobójstwa i dołóżmy starań, aby tej zbrodni nigdy już na świecie nie popełniano.

Franciszek radzi:

Uczmy się od Najświętszej Maryi Panny mieć serce pokorne i zdolne przyjąć dary Boże.

Franciszek radzi:

Kościół nie wzrasta przez prozelityzm, ale przez przyciąganie.
Prozelityzm?

Franciszek radzi:

Jezus nadał sens mojemu pobytowi tu na ziemi i daje mi nadzieję na życie przyszłe.

Franciszek radzi:

Jezus uczy skupiać się zawsze na tym, co istotne, i przyjmować odpowiedzialnie otrzymaną misję.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Adwent to czas przygotowania naszych serc na przyjęcie Chrystusa Zbawiciela, który jest naszą nadzieją.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Wszyscy zostaliśmy wezwani, aby wyjść na świat jako misjonarze, niosąc wszystkim ludziom i każdemu środowisku orędzie Bożej miłości.

Franciszek radzi:

Miłosierdzie nie jest jakąś dygresją w życiu Kościoła, ale stanowi samo jego życie i czyni Ewangelię namacalną.

Franciszek radzi:

Aby spotkać drugiego, należy wyjść z własnych ograniczeń. Jeśli tego nie uczynimy, także my, chrześcijanie, zarazimy się podziałami.

Franciszek radzi:

Wielki Post zachęca nas usilnie do nawrócenia: jesteśmy wezwani, by powrócić do Boga całym sercem.

Franciszek radzi:

Post nie jest tylko odmawianiem sobie chleba. Jest także dzieleniem się nim z głodnymi.

Trzy miłości: Bóg-Ojczyzna-Rodzina

Parafia św. Józefa w Rzeszowie na Staromieściu zaprasza na dekanalne spotkanie młodzieży pt. TRZY MIŁOŚCI: BÓG - OJCZYZNA - RODZINA - ppłk. Łukasz Ciepliński. W programie spotkania będzie: Droga Krzyżowa, świadectwo pana Franciszka Batorego - świadka procesu IV ZG WiN...
Więcej...

…abyście się stali synami Ojca!

Zapraszamy na spotkanie modlitewne dla młodych, które odbędzie się w najbliższą sobotę o godzinie 18:00 w Zaczerniu‼️ Będziecie? 🙂   [apss_share] Módlmy się za wszystkie ofiary ludobójstwa i dołóżmy starań, aby tej zbrodni nigdy już na świecie nie...
Więcej...

Wigilia Starców

Z racji zderzenia dwóch różnych zwyczajów wigilijnych w moim domu (mój tata jest z Krakowa, a mama z Kolbuszowej) jest zgrzyt dwóch tradycji. Tata marzy o posiłkach wigilijnych prosto z krakowskiego rynku, a mama z uporem maniaka od prawie 30 lat podaje mu nasze -...
Więcej...

Sercu bliski Beskid Niski

Jakiś czas temu pisałem pokrótce o Bieszczadach. Temat o tyle rozległy jak i znany co same Bieszczady – wszak niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto choć raz nie zdobył Tarnicy, czy nie leżakował nad wodą w Polańczyku czy Solinie. Dziś jednak będzie o rejonie trochę...
Więcej...

Skąd wiadomo, że to on(a)

To jest chyba najczęściej zadawane w przypadku związków pytanie. W końcu zamierzamy się z kimś związać nie na kilka miesięcy czy lat, ale na całe życie. Kiedy to się wie? Jak to sprawdzić? Bardzo krzywdzi nas współczesna popkultura. Pokazuje nam opowieści o ludziach,...
Więcej...